poniedziałek, 23 marca 2015

MAJTECZKI TRENINGOWE BABYFRIEND + DODATKI - PasjoMatka testuje

Po ciągłych porażkach i przy niemal całkowitym braku postępów na drodze do odpieluchowania mojego synka zaczęłam szukać rozwiązania, w którym młody będzie czuł, że ma mokro po nasiusianiu, licząc że ten dyskomfort podziała choć trochę mobilizująco. Przeglądałam różne strony i różne warianty pieluch wielorazowych, otulaczy, majteczek treningowych i rozmaitych wkładek. Ostatecznie mój wybór padł na majteczki treningowe BABYFRIEND firmy BABYLAND dostępne w sklepie PLUPLU  oraz wkładki bambusowo-bawełniane do nich. Do kompletu dokupiłam też jednorazowe papierki mające ułatwić późniejsze pranie majteczek i wkładek.

źródło/source: http://pluplu.pl/pl/p/Majteczki-treningowe-13-17kg/60
Przyznam szczerze, że w kwestii ilościowej wybierałam trochę "w ciemno" i w ten sposób w moim zamówieniu znalazło się 6szt. majteczek treningowych, 8szt. wkładek i 1 opakowanie (100szt.) eko papierków. Paczka dotarła błyskawicznie i już od następnego dnia zastąpiliśmy (z wyjątkiem nocy) tradycyjne pampersy majteczkami z wkładką.

Na rynku dostępnych jest kilka rożnych rodzajów majteczek treningowych. Wybrany przeze mnie wariant majteczki + wkładka jest niewątpliwie bardziej upierdliwy w "obsłudze" niż majteczki wyposażone w zintegrowaną z nimi chłonniejszą wkładkę. Nie wychodził on dużo taniej, skąd więc taka decyzja? Miałam okazję oglądać przed zakupem ten rodzaj majteczek i obok przyjemnego materiału i bardzo dużego wyboru przesympatycznych wzorów urzekło mnie bardzo duże podobieństwo do majteczek i fakt, że gdy osiągniemy upragnioną umiejętność - synek będzie załatwiał się do nocniczka,to bez wkładki przydadzą się jako zwykłe majtki dla malucha, który co prawda umie już korzystać z nocnika, ale czasem zdarza mu się popuścić.


Powyższe zdjęcia, jako, że zrobione suszarką do włosów, nawet w połowie nie oddają uroku majteczek. Poniższe zresztą też nie, kolory są dużo bardziej intensywne, ale wzory, jak widać, bardzo wesołe (mamy jeszcze wzór z misiem i drugi spychacz, ale uznałam, że nie ma co więcej wrzucać, skoro na stronie Pluplu możecie obejrzeć wszystkie dostępne).


Pierwsze dni użytkowania były dla mnie istną zmorą, bo musiałam sobie dopiero wypracować metodę zakładania ich tak, żeby wkładka i papierek były na swoim miejscu. Było dla mnie to o tyle trudne, że mój syn całkowicie mnie "rozpuścił" - mimo niespełna 2 lat daje się bez problemu "zapampersować" na leżąco na przewijaku, bez konieczności uprawiania jakiejś swoistej "kamasutry" czy gonienia do z pampersem po mieszkaniu. Jednak po opracowaniu swoich patentów zarówno w pozycji leżącej jak i stojącej na chwilę obecną założenie ich synkowi nie nastręcza mi większych trudności zwłaszcza, ze specjalnie dostosowane do majteczek wkładki ładnie się w nich układają. Wkładki wyglądają tak:


Te "marszczenia" w centralnej części wkładki umożliwiają sprawne umiejscowienie jej w majteczkach. Po lewej stronie widać wewnętrzną, bardzo delikatną w dotyku stronę wkładki, po prawej zewnętrzną. Sama wkładka składa się z 5 warstw - jednej bambusowej, trzech chłonnych warstw mikrofibry i jednej nieprzemakalnego PULu. Musze przyznać, że jest w stanie bez problemu przyjąć jedno "siusianie" pozostawiając majteczki i ubranka suche. Zdarzają się oczywiście wpadki, że przy aktywnym dziecku wkładka się nieco przesunie, ale wtedy resztę wyłapują majteczki. Należy jednak podkreślić, że nie jest to pampers - choć taka wkładka bezproblemowo wchłonie mocz, to nie zwiąże go w żel, więc wszelkie naciski na wkładkę (np, gdy dziecko w mokrej usiądzie) mogą spowodować wyciśnięcie zawartości wkładki na zewnątrz, odradzam więc stosowanie jej zamiast pampersa na dłuższe wyjścia, nie sprawdzi się też raczej w nocy.

Jeśli chodzi o utrzymanie bielizny i wkładek w czystości, to nie jest to szczególnie trudne, papierki nie rozmakają się, więc razem z nimi zbieramy całą grubszą potrzebę i spokojnie możemy spuścić w toalecie, bo jej nie zapchają. Jeśli jednak dziecko ma problem z  luźniejszym stolcem, to papierek nie powstrzyma go całkowicie. Majteczki z wkładkami pierzemy w temperaturze do 40 stopni, w połowie zalecanej ilości proszku/płynu do prania (polecam ten dla niemowląt, choć niektórzy szybko od niego odchodzą, to jednak pieluszka ma styczność z bardzo delikatnymi częściami ciała malucha), ale pamiętajmy, żeby nie stosować płynu do płukania, ani proszków typu 2w1. Warto do pojemnika z płynem do płukania dodać kilka kropli preparatu antybakteryjnego lub olejku z drzewa herbacianego. Jako wybielacza można używać sody oczyszczonej.

Czy jestem zadowolona z tego zestawu? Muszę przyznać, że tak - obecnie pampersów używamy wyłącznie na wyjścia/wyjazdy i na noc, więc na dzień ta ilość jest wystarczająca - pierwsza połowa wkładek zdąży doschnąć po praniu nim kolejna się zużyje, od biedy można czasem użyć pieluchy tetrowej, ale sprawdza się dużo gorzej od wkładki i ciężej ją ułożyć, więc lepiej zostawić takie rozwiązanie wyłącznie jako awaryjne. Majteczek właściwie teraz mam o 2 dużo, ale w pierwszym okresie, gdy dopracowywałam ubieranie ich z wkładkami, to było akurat. Mały mankament jest taki, że pomimo tego, że część wzorów jest typowo dziewczęca, część typowo chłopięca, a część unisex, to budowa wszystkich majteczek jest taka sama, w związku z czym, jeśli ma się synka, niewłaściwe ułożenie wkładki spowoduje wyładowanie zapasu pęcherza poza nią, a z tym same majteczki sobie nie poradzą, zwłaszcza, że z przodu strefa nieprzemakalna jest mniejsza niż w tylnej części. Nie martwię się jednak, że mam ich za dużo, bo po odpieluchowaniu będą pełnić rolę normalnej bielizny synka. Tak więc zestawowi daję solidne 4,5/5.

Na koniec jeszcze kilka słów o sklepie Pluplu. Jestem bardzo zadowolona z zakupów w nim - przesympatyczny kontakt, wysoka jakość obsługi i dbałość o klienta oraz dobre towary, to podstawowe cechy, dla których będę polecać zakupy w tym sklepie. Choć czekałam trochę na dostawę (do sklepu, bo potem samo zamówienie już zrealizowane błyskawicznie), to potraktowano mnie bardzo miło, z szacunkiem, a taka postawę klient bardzo docenia. Do zakupów dodają ulotki, które można dać znajomym  rozważającym tego typu rozwiązania, dodam, że ulotki dobre, bo zawierają podstawowe informacje, a nie same zdjęcia. Jedyne czego mi osobiście brakuje, to dołączenie do zamówienia TEJ INSTRUKCJI, w formie wydrukowanej - nawet czarno-biało na zwykłym papierze, bo niestety, nie każdy wpadnie na to, by szukać jej na stronie i może z niewiedzy zniszczyć zakupiony towar. Może sklep te sugestię rozważy. :)

6 komentarzy:

  1. momenty z życia24 marca 2015 22:17

    U nas Kacperek jedzie na pampersach jednak te ajteczki są tak slodkie, że chyba nie umiałabym się im oprzeć widząc je w sklepie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że się sprawdziły u Was - my już w Wielorazówce też na noc ;) Zaczyna się Synek zastanawiać, co mu tam leci?

    OdpowiedzUsuń
  3. No trzeba im przyznać, że wizualnie są naprawdę przesłodkie, no i na pierwszy rzut oka nie różnią się (zwłaszcza bez wkładki) od zwykłych majteczek. No, ale jak dobrze pamiętam, to między naszymi brzdącami prawie rok różnicy, więc jeszcze masz czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem mam wrażenie, że na razie zupełnie go to nie interesuje, zwłaszcza, jak jest w środku zabawy, wtedy się nawet oburza jak próbuję go "wysadzić" i przebrać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. no proszę :P Ja się jednak cieszę, że tak szybko zaczęłam ;) Ciekawe jak Szymko. Juz na wielorazówkach jest :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Normalnie tryb zazdrośnicy mi zaczynasz uruchamiać. ;D Ja na razie przystopowałam z parciem na odpieluchowanie, bo coś syn ostatnio nie chce na nocnik. Nie i już, on siedzieć nie będzie, czasem łaskawie na sedes usiądzie. No cóż - zmuszać nie będą, coby go nie zrazić całkiem, a za jakiś czas znów spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń