piątek, 14 listopada 2014

PREZERWATYWY SKYN® - PasjoMatka testuje

Nie klikaj tytułu postu ani linku "czytaj dalej", jeżeli nie masz ukończonych 18 lat. Zdaję sobie sprawę, że prezerwatywy, to nie jest temat 18+, ale treści na temat powiązany już są tak klasyfikowane, a nie widzę sensu dla jednego postu czynić z bloga 18+. Tak to już jest, że legalnie czynić można od 16, a oglądać od 18, z czego morał taki, że pierwsze dwa lata tylko przy zgaszonym świetle. ;)

źródło: Strefa Eksperta Streetcom
Jak już zapowiadałam na FanPage'u, w listopadzie pojawi się nieco moich recenzji po testowaniu różnych produktów. Dziś przyszła pora na prezerwatywy SKYN®, które dane było mi i moim znajomym wypróbować w ramach kampanii organizowanej przez ich producenta oraz agencję marketingu rekomendacji - Streetcom. Nawet jeśli nie jesteś zwolenniczką "gumek" - poświęć chwilę na ten post.

"Kochasz sex? Nie lubisz prezerwatyw? Pokochasz SKYN®!" Tymi słowami kusi nas producent, wyświetlając je na stronie produktu z paniami, wyglądającymi na wyraźnie zadowolone, w tle. Poza tym, prezerwatywom SKYN® towarzyszą jeszcze dwa hasła reklamowe:
- "...to jakby nie mieć nic na sobie"
- "To wszystko zmienia."

Jak to wygląda w praktyce i czy obietnice zostają spełnione?

Muszę przyznać wprost, że przed planowaniem potomka używaliśmy z mężem prezerwatyw innej marki, dobrze wielu znanej. Taka była wspólna decyzja, bo jest to metoda, która (o ile nie występuje alergia) w moim odczuciu najmniej ingeruje w kobiecy organizm. Poza tym miałam obawy czy w razie "wpadki" (bo przecież nie ma legalnej metody dającej 100% pewności) inna metoda nie spowoduje zaburzeń rozwoju płodu, będąc dalej w użyciu przez cały czas do momentu wykrycia ciąży. Nasz wybór. Teraz (tymczasowo) do upłynięcia 2 lat od porodu stosuję co prawda dodatkowo pigułki, bo nie tyle, że obawiam się ewentualnej ciąży, co ewentualnych komplikacji po cesarskim cięciu, gdybym zaszła za wcześnie. Zajmę więc stanowisko, jako osoba używająca prezerwatyw, ale w dalszej części postu przytoczę również opinie znajomych, które zdecydowały się nimi podzielić. Zaznaczę również, że nie będę się wdawać w temat ewentualnej uciążliwości użycia, bo dla mnie jej nie ma - najprostsze rozwiązania są najlepsze: kobieta zakłada prezerwatywę partnerowi w ramach gry wstępnej, bo czasy, gdy kobieta leżała plackiem aż facet zrobi "co trzeba" dawno za nami. ;)

KLIKNIJ, aby powiększyć, źródło: Strefa Eksperta Streetcom
Po otwarciu prezerwatywy SKYN® pojawiło się pierwsze miłe wrażenie: nie doświadczyłam charakterystycznego zapachu lateksu. Nie ma się czemu zresztą dziwić, bo ten produkt jest nielateksowy, wykonano go z materiału zwanego poliizoprenem. W dotyku też różni się od używanych dotąd prezerwatyw, ale nie zakłada się go wcale trudniej. Jako kobieta muszę przyznać, że czuć różnicę, a słowa producenta nie są przesadzone. Mam jednak jeszcze drugą stronę tych miłosnych uniesień, wcale nie mniej ważną - mojego męża. Według niego co prawda określenie "to jakby nie mieć nic na sobie" jest nieco na wyrost, ale przyznał czuć wyraźną różnicę między prezerwatywami lateksowymi a SKYN® dlatego zamierza pozostać przy tych z poliizoprenu, nie wracając już do tych, jak to nazwał "gumowych opon".

Bałam się, że luksus ten będzie nas sporo drożej kosztował, a tu niespodzianka - ceny zbliżone do tych innej znanej marki, a w dodatku w sklepie internetowym są atrakcyjne promocje -. 3 małe paczki (wersja elite) gratis przy zakupie dwóch dużych, bądź 1 mała (wersja original) przy zakupie 3 małych.

Muszę jeszcze dodać - czego się w końcu nie robi dla testów - poświęciłam jedną i dmuchałam, dmuchałam, ale do eksplozji nie doprowadziłam. Próba rozciągania w rękach dała efekt taki sam jak w przypadku prezerwatywy lateksowej, więc ich wytrzymałość jest zbliżona.

Jeśli chodzi zaś o opinie znajomych, to nie spotkałam się jeszcze z negatywną, a dominują pozytywne i neutralne:
- "Są rewelacyjne, nie śmierdzą lateksem, a co najważniejsze - nawet mąż czuje różnicę!"
- "Lepsza od innych, których dotąd używaliśmy, bo nie śmierdzi, ale określenie, że to jakby nie mieć nic na sobie jest przesadzone. I trochę ciasna." (na szczęście jest wersja extra large)
- "Bardzo mi odpowiada, zwłaszcza że nie przepadam za seksem bez prezerwatywy, bo nie lubię jak potem we mnie chlupie, ale niestety mąż nie jest zadowolony, ponieważ nawet taka nielateksowa prezerwatywa mu przeszkadza"
- "Szkoda, że tylko jedną dałaś, ale przynajmniej nie miałam dylematu jakie dokupić!"

KLIKNIJ, aby powiększyć, źródło: Strefa Eksperta Streetcom

Podsumowując - produkt ten oceniamy więc zdecydowanie na plus. Uczciwie mogę polecić prezerwatywy SKYN® i myślę, że osoby, które z różnych powodów nie lubią prezerwatyw lateksowych powinny wypróbować tę alternatywę. My już do lateksu nie wrócimy.


-------------------------------------------------


Na sam koniec powiem jeszcze kilka słów o samej kampanii przygotowanej przez Streetcom i SKYN®. Przyznam, że miałam spore obawy jak zostanie to zorganizowane, zwłaszcza próbki dla znajomych, ulotki... W końcu nie każdemu rozmowa na temat seksu i antykoncepcji przychodzi z łatwością, a jeszcze jakbym do tego miała mu wcisnąć "gumkę" luzem, niczym pani od wychowania seksualnego, to mogłoby się zrobić jeszcze niezręczniej. Tymczasem zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Od razu uprzedzam, że zdjęcia robione wieczorem, zaraz po odebraniu paczki, zanim zawartość się rozeszła, w dodatku "tosterem". ;p Po rozpakowaniu dyskretnej folii kurierskiej, oczom mym ukazała się zgrabna elegancka paczuszka.


Po otwarciu okazało się, że zawiera ona duże opakowanie SKYN® original (10szt.) dla mnie oraz 12 sampli do rozdania wśród znajomych. Do tego tradycyjnie przewodnik ambasadorki i ulotki wykonane bardzo profesjonalnie na sztywnym, błyszczącym papierze.


Najbardziej urzekły mnie próbki do rozdania - każda elegancko zapakowana w dyskretną kartonową koszulkę przez co wręczanie jej było prawdziwie profesjonalne i nie wzbudzało w nikim zakłopotania.


Przygotowanie tej kampanii to kawał dobrej roboty, więc i uczestnictwo w niej to masa frajdy. Polecam #SKYN® i polecam rejestrację w #Streetcom.

6 komentarzy:

  1. Pewnie żadna się nie przyzna, że jej mąż cieszyłby się z takich testów :D

    Przepraszam, że tutaj ale muszę Cie poinformować, że nominowałam Cię do LBA, pytania znajdziesz na blogu. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Panowie też się cieszą, widzę to udzielając się na forum dla ambasadorów kampanii. A jak facet się cieszy z seksu w gumce, to chyba nie może być zła. ;p

      PS. Odpowiem na pytania w wolnej chwili i podrzucę w komentarzu. Byłam już parę razy nominowana, więc dopisuję jeszcze potem odpowiedzi w starym poście z LBA.

      Usuń
  2. Hmmm... Jako że tymczasem jesteśmy wolni od zabezpieczeń, nie mogę się określić. Zawsze używaliśmy prezerwatyw w połączeniu z pomiarami temperatury, bo dobrze znaliśmy mój cykl. Zawsze też wybieraliśmy opcję najcieńszą, więc na pewno Twoja opinie pomoże nam po porodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze mam zamiar przetestować takie ultra-cienkie SKYN (elite), ale kiedy to nastąpi to zależy od tego co będzie zawierała paczka-niespodzianka, która ma niebawem przyjść, jako docenienie mojej aktywności w kampanii #SKYN. ;D

      Usuń
  3. Aż zaciekawiłaś mojego męża tym postem :)

    OdpowiedzUsuń