środa, 29 października 2014

HALLOWEEN Z MALUCHEM? A CZEMU NIE?

Halloween jest świętem budzącym w naszym kraju wiele emocji. Jednych gorszy fakt, że jest ono pogańskie. Innych to, że zombie, wampiry, kościotrupy, wiedźmy etc. to nie jest tematyka dla dzieci. Jeszcze inni w nim upatrują przyczyn pojawienia się na niektórych nekropoliach takich rzeczy jak baloniki czy wata cukrowa, co wydaje się być niestosownym (i w mojej opinii jest - cmentarz to nie miejsce na to). Kolejni mają pretensje o następne święto "skopiowane z USA". Są i tacy, co narzekają, że to kolejny powód, by żerować na naszych portfelach - elementy strojów, dekoracje, gadżety, no i najważniejsze: słodycze.Są w końcu tacy, którzy nie narzekają i korzystają z kolejnej okazji do zabawy

źródło/source: http://visitdover.com/index.php/kentdetour2013/blog_entry/halloween-fun-in-kent-county-greater-dover
Jak to wygląda u nas? W zeszłym roku nie było, bo synek miał ledwie 5 miesięcy z kawałeczkiem, a ja jeszcze nie do końca w formie byłam - po cesarce, ale w tym roku Halloween u nas będzie. Dlaczego, w jakiej formie i czy nie za wcześnie - o tym w dalszej części postu.

DLACZEGO
Wiecie co mi się podoba w tym, jak prezentowane jest Halloween na filmach (nie mówię o horrorach), zwłaszcza w rodzinach z dziećmi? To, że jest takie ...rodzinne. Tak właśnie - rodzinne: dzieci wraz z rodzicami stroją całe mieszkania i obejścia, drążą dynie, wspólnie pracują nad strojami, a przebierają się również rodzice. Podoba mi się też to, że takie przebrane rodziny (a przynajmniej jeden rodzic) z kilkulatkami chodzą po domach. Takiego Halloween właśnie chcę i cieszę się, że to święto zaczyna się przyjmować. Jest to kolejny pretekst, by w tym zabieganym i zapracowanym życiu znaleźć czas dla naszych pociech, zwłaszcza tych starszych - przedszkolnych i wczesnoszkolnych, o których czasem wydaje się, że nie potrzebują aż tyle naszej uwagi, co gdy miały roczek. Jasne - o czasie dla bliskich, zwłaszcza dzieci, trzeba myśleć zawsze, ale skoro ktoś stwarza nam mechanizm, mogący to ułatwić, to czemu z tego nie skorzystać i nie porobić czegoś razem? Zwłaszcza, że naprawdę obserwuję coraz większą pogoń za pieniądzem (ciężko kogokolwiek za to winić - niestety,bez pieniędzy żyć się nie da), nadgodziny w pracy, a po niej duże zmęczenie przy którym kąpiel i łóżko jawią się jako ósmy cud świata.
Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, zawsze przed świętami ślęczeliśmy z rodzicami robiąc ozdoby na choinkę, wykrawaliśmy mamie szklanką kółka na pierogi, potem foremkami pierniczki... Teraz patrząc po znajomych, widzę, że choinki często mienią się wyłącznie bombkami lampkami i łańcuchami, często z marketowych promocji, najlepiej podobnymi, żeby choinka była "uporządkowana" i jednolita jak te sklepowe; część potraw powstaje z półproduktów, bo czasu brak, by zatrzymać się w tym biegu. Marudzenie na dzieci i męża, bo plączą się pod nogami albo nabrudzą, albo coś wyjedzą z tego "to na święta." A warto się czasem zatrzymać. Może porównanie Halloween do Bozego Narodzenia niektórym wyda się dziwne, bo przecież jedno pogańskie, drugie kościelne, poza tym zdanie kościoła tym pierwszym do pochlebnych nie należy, ale właśnie - oba dają nam pretekst, by się zatrzymać i porobić coś z rodziną, zwłaszcza, gdy na co dzień czasu brak.

W JAKIEJ FORMIE
Ze względu na wiek mojego malucha (obecnie niecałe półtorej roku) Halloween będzie wprowadzane powoli, z elementami dopasowywanymi do jego wieku. W tym roku zaczniemy od udekorowania mieszkania nietoperzami i czarnymi kotami, do tego trochę sztucznych pajęczyn i inne dekoracje z kategorii "niestraszących": baloniki, wesołe pajączki i wesołe dekoracje wycinane. Pojawią się również dynie, jak dam radę wyciąć w nich jakichś neutralny wzór (np. kota) to i dyniowe lampiony się pojawią (wolnostojących świec nie będzie). Na stole zagoszczą normalne potrawy, muffiny udekorowane wzorem pajęczyny i żelki-gąsieniczki Jest naprawdę masa dekoracji odpowiednich dla malucha i nieprzerażających, Halloween to nie tylko sztuczna krew, zombie, żelki w kształcie gałek ocznych, czy cmentarne muffiny. ;) Jeśli ktoś chce - znajdzie właściwe rozwiązania. 
Jeśli chodzi o przebrania, to ja zapewne wystąpię w czymś w stylu gotyckim, do czego i tak synek przywykł, mąż jeszcze nie zdradził swoich planów, a synek... Jakieś propozycje? ;D

CZY NIE ZA WCZEŚNIE?
Uważam, że w takiej domowej formie, z takimi elementami wystroju, nie jest na to za wcześnie. Powygłupiamy się i pobawimy w komplecie, zadowoleni że mąż (a zarazem Tata) wcześniej z pracy wróci, by trochę więcej czasu spędzić z nami.

12 komentarzy:

  1. Nominowanie do Liebster Blog Award za świetną robotę. Szczegóły u mnie. Dobrej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wyróżnienie, na pewno zajrzę, na pytania odpowiem, ale wpisu kolejnego nie będzie, bo moje nominacje już były. :)

      Usuń
  2. Podejmij wyzwanie, nominuję do Liebster Blog Award :)
    ale dałam ciała, spóźniłam się :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Ciebie to chyba (w każdym razie dla mnie) największy zaszczyt, nawet jak spóźniony. Odpowiem na pytania w wolnej chwili, dopiszę do postu z lutego. ;D Ale nowych nominacji nie będzie. ;D

      Usuń
  3. Ja nigdy nie obchodziłam tego święta jednak za rok, jak Kacper podrośnie czemu nie. Każda okazja do świętowania i dobrej zabawy z dzieckiem jest dobra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że ktoś też docenia tę kolejną okazję do ciekawej zabawy z dzieckiem, zamiast doszukiwać się tylko negatywnych aspektów. ;)

      Usuń
  4. i super. Wkurza mnie podejście - boja się halloween, bo to amerykańskie :P my potrzeby świętowania nie mieliśmy, za to na BN poszalejemy. U nas choinka głównie w piernikach i bombkach zdobycznych. Wielokolorowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, jak coś zachodniego nam się podoba, to jak ktoś chce - niech korzysta, jak nie czuje potrzeby, to nie, ale krytykowanie czegoś tylko dlatego, że nie jest polskie... no jakoś do mnie nie przemawia.

      A taki choinkowy misz-masz jest najlepszy, taka choinka kojarzy mi się z domem, ciepłą rodzinną atmosferą, a te "uporządkowane" z zimnym marketem. Widzę, że jeszcze trochę, to będziemy się wymieniać szablonami do ozdób do robienia z dziećmi. ;)

      Usuń
    2. :) my zaczynamy od pierdniczków, bo są nietłukące i jadalne ;) Ale myślę, że za rok, to już papierowe łańcuchy będziemy ogarniać :D

      Usuń
    3. I koniecznie czekoladowe cukierki. ;D Zwłaszcza, że grożą, że czekolada ma zostać towarem luksusowym. :C

      Usuń
    4. Zofia jeszcze czekolady nie je, więc cukierków nie będzie na razie, ale się zastanawiam nad orzechami, tak po staremu :D

      Usuń
    5. A to Ty nic z choinki nie zjadasz? Grzeczna mama, ja niegrzeczna jestem. ;P

      PS. Ale daj kiedyś Zosi choć spróbować, zanim się stanie towarem luksusowym dla bogaczy. Albo może lepiej nie - nie będzie wtedy za nią tęsknić. ;D

      Usuń