poniedziałek, 18 sierpnia 2014

ODŻYWCZY BALSAM DO CIAŁA POD PRYSZNIC (NIVEA) - hit czy kit?

Jak zapewne większość mam, które mnie podczytują, już wie - staram się jak najsprawniej łączyć role matki, żony i pani domu z rozwijaniem swojej kariery zawodowej i pielęgnowaniem pasji, w związku z czym uwielbiam wprost artykuły, które pomagają oszczędzać mój bezcenny dla mnie czas. Z tego też powodu zainteresował mnie nowy produkt Nivea: Odżywczy balsam do ciała pod prysznic i zdecydowałam się go przetestować (są jeszcze dwa rodzaje balsamu pod prysznic Nivea - nawilżający i wygładzający, ale ich nie sprawdzałam, więc nie zajmę stanowiska czy są lepsze czy gorsze od odżywczego).

źródło/source: http://www.drogeriekoliber.pl/Balsam-do-ciala-pod-prysznic-1156.html
Jak obiecuje producent - wystarczy po umyciu i spłukaniu ciała nanieść balsam na wilgotną skórę. Potem wystarczy spłukać nadmiar kosmetyku, a po osuszeniu ciała można od razu "wskakiwać" w ubranie, bez znanego z nakładania tradycyjnych balsamów/mleczek dłuższego lub krótszego oczekiwania aż się wchłoną. Jak to wygląda w praktyce?

Skład produktu:
Aqua, Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Coco-Glycerides, Stearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Carbomer, Sodium Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Limonene, Linalool, Geraniol, Benzyl Alcohol, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Citral.

Sposób użycia, jak wspomniałam można podzielić na 4 etapy:
- umycie ciała mydłem lub żelem pod prysznic i dokładne spłukanie piany,
- nałożenie balsamu na mokrą skórę,
- spłukanie nadmiaru balsamu,
- osuszenie ciała ręcznikiem (i od razu można się ubierać).

Obietnice producenta (cytując ze strony www.nivea.pl):
- "Nowy sposób na szybkie i przyjemne nawilżenie skóry."
- "Aksamitnie miękka skóra, bez konieczności czekania na wchłonięcie się balsamu."                         
- "Stosując balsam do ciała pod prysznic oszczędzasz 4 min. dziennie, czyli aż 24h w ciągu roku. To zupełnie tak, jakby ktoś podarował Ci dodatkowy dzień!"

Pora na test:
Odżywczy balsam do ciała pod prysznic dedykowany jest dla skóry suchej, swój zakupiłam w Rosssmanie w cenie ok. 15,99zł za 250ml, ale z tego co czytam ceny za tę pojemność dochodzą do 20zł. Dostępny jest również w wersji 400ml po ok 25zł (cena rekomendowana przez producenta). W ramach testu stosowałam go przez tydzień po prysznicu zamiast zwykle używanego balsamu. Od razu przyznam, że nie nastawiałam się na efekt nawilżenia podobny jak przy tradycyjnym balsamie, biorąc pod uwagę całokształt sposobu jego użycia, a jednak kosmetyk ten zaskoczył mnie bardzo pozytywnie - moja skóra jest po nim nawilżona i przyjemna w dotyku, a efekt jest ten jeszcze lepszy przy regularnym peelingu ciała (1-2 razy w tygodniu), zwłaszcza bezpośrednio po, oraz po goleniu/depilacji. Ale, ale, nie jest aż tak różowo - jak pisałam, balsam przeznaczony jest do suchej skóry, a moja jest normalna (tylko Wrocławska woda ją wysusza). Chociaż uzyskuję satysfakcjonujący mnie stopień nawilżenia, obawiam się, że może się słabiej sprawdzić u posiadaczek skóry suchej (dla których niby jest przeznaczony) i mam spore wątpliwości, że będzie wystarczający dla posiadaczek bardzo suchej skóry.
Trzeba przyznać, że producent dotrzymał słowa i faktycznie balsam nie pozostawia tłustej warstwy - po wytarciu się mogę od razu włożyć ubranie, czy wskoczyć w pościel. Dodam jeszcze, że nie brudzi ręcznika przy wycieraniu (ale zaznaczam, że wycierałam się po spłukaniu nadmiaru balsamu). W moim przypadku efekt nawilżenia utrzymuje się długo, bo rano odczuwam efekt wieczornego nałożenia - takiego efektu nie zapewnił mi żaden intensywnie nawilżający żel/krem pod prysznic, jedynie mleczka i balsamy. Dużym plusem jest tez dla mnie słaby neutralny zapach, przez co nie koliduje z ulubionym dezodorantem czy perfumami.
Trochę pozachwalaliśmy, ale też trochę ponarzekamy. Konsystencja balsamu jest troszkę zbyt gęsta, przez co póki się nie wypracuje sprawnego nakładania, w celu równomiernego nałożenia dobiera się go więcej niż tak naprawdę trzeba (zatem i więcej spłukuje w kanał). Na szczęście z czasem idzie to sprawniej. Trzeba też uważać, bo mając ręce w kosmetyku łatwo o wyślizgnięcie się nieporęcznego w tej sytuacji opakowania, ważne też by spłukać również dokładnie brodzik/wannę, żeby się nie poślizgnąć (choć i tak wszyscy myją je po prysznicu/kąpieli, to i tak na to uczulam).

Podsumowanie:
Plusy:
- ładnie nawilża i daje uczucie przyjemnie gładkiej skóry
- nie pozostawia tłustej warstwy
- długotrwały (przynajmniej parogodzinny) efekt nawilżenia
- nie trzeba czekać aż się wchłonie (choć nie przeliczałam zaoszczędzonych minut ;P)
- neutralny słaby zapach nie kolidujący z innymi kosmetykami
Minusy:
- raczej dla osób o mało wymagającej skórze, efekt nawilżenia może być zbyt słaby u posiadaczek suchej i bardzo suchej skóry, pomimo iż balsam dedykowany jest właśnie suchej skórze
- gęsta konsystencja
- opakowanie nieporęczne - łatwo wyślizguje się z dłoni
- cena akceptowalna tylko w dolnym jej przedziale

No cóż, mi kosmetyk podszedł i zagości na stałe w mojej łazience jako rozwiązanie na chwile, gdy mam mało czasu. Spotkałam się jednak z dość licznymi negatywnymi opiniami na jego temat (może właśnie ze strony posiadaczek suchej skóry), myślę więc, że to jeden z tych, które tak czy siak - trzeba sprawdzić (i to dosłownie) na własnej skórze. ;)

14 komentarzy:

  1. Również teraz używam :) i jakoś mnie nie powalił :/

    Zapraszam również do mnie :) http://testacja.blogspot.com

    PS> oczywiście obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Tobie jednej - już kilka negatywnych opinii widziałam. A z ciekawości zapytam - jaką masz skórę? Suchą? Bo, jak pisałam, mam wrażenie, że wbrew temu, że niby do takiej jest, nadaje się raczej do normalnej. ;)

      Usuń
  2. Hmm... Ja mam skórę normalną, więc chyba się skuszę, bo zwykły balsam jest dla mnie nielada wyczynem ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkowicie normalna. Na tyle, że ten zwykły balsam raz na miesiąc wystarcza, choć pewnie raz na tydzień by znacznie polepszył jej kondycję, więc się przyda ;)

      Usuń
    2. Jak nie masz suchej skóry, to powinien się sprawdzić, bo przy suchej, mimo tego, ze niby do takiej - nie sądzę. Albo po prostu efekt nie byłby wart tych 16zł. A jak od czasu do czasu (1-2 razy w tygodniu, nie więcej) zamiast zwykłego żelu pod prysznic użyjesz żelu peelingującego, to efekt balsamu tym bardziej powinien być ok. Ja się peelinguję 2 razy w tygodniu i jest dobrze. :)

      Usuń
    3. (Kurczę, ale Ty szybka, jesteś, pousuwałam komentarze, żeby skleić jeden i nie podbijać sztucznie ich ilości, a już zdążyłaś odpisać. ;D)

      Usuń
  3. Ja mam, używam i jestem zadowolona. Choć jak dla mnie największa zaletą jest to że można od razu wskakiwać w ubranie, bo z tym nawilżaniem skóry to bywa różnie. Rano lecę zwykłym balsamem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O - poziom nawilżenia zwykłemu balsamowi nie dorówna, ale na normalnej skórze jest akceptowalny i zauważalny, ale fakt - największa zaleta to ta, że można od razu wskakiwać w ciuch czy w pościel (zwłaszcza w pościel ;p).

      Usuń
  4. Można wypróbować, choć nie wiem czy jednak dodatkowo balsam u mnie nie był by potrzebny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz sprawdzony/e balsam/y i masz na nie czas, to ten możesz sobie spokojnie odpuścić - to raczej taka alternatywa na szybko dla tych, co nie mają czasu czekać na wchłonięcie się balsamu.

      Usuń
  5. kilka razy czaiłam się na ten produkt jednak cena mnie odstraszyła. Plusem jest to, ze nie trzeba się po kąpieli balsamować - a tego nie znoszę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cena, niestety, bez szału. Bardziej się opłaca co prawda kupować 400ml, ale z kolei uważam, że warto najpierw sprawdzić samemu na małym. No chyba, że ma się szczęście i trafi na próbkę w gazecie, np. były w letnim magazynie Tesco.

      Usuń
  6. Nie wiem, nie przekonuje mnie. Dla mnie to produkt bezsensowny, na miarę czekolady z bąbelkami (ludzie płacą więcej za to, że mają mniej czekolady). Przecież czasowo to na jedno wychodzi, czy spędzi się 5 minut dłużej pod prysznicem czy poświęci 5 minut na wchłonięcie balsamu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladę z bąbelkami akurat uwielbiam, zupełnie inaczej rozpływa się w ustach, więc zależnie od tego, czego oczekuję, kupuje taką, zwykłą lub nadziewaną. Prócz ekonomii dochodzi jeszcze kwestia gustu. Tak mam też z perfumami, wodami perfumowanymi i wodami toaletowymi - jak mi się zapach szalenie spodoba, to kupię i mniej trwałą wodę toaletową.

      Wracając do kwestii balsamu - mi jednak zdecydowanie szybciej idzie spłukanie balsamu (poniżej pół minuty) niż czekanie aż się wchłonie (5 min minimum) - czasu nakładania nie liczę, bo oba nałożenia wymagają, choć ten pod prysznic nakłada się ciut szybciej. Na czekanie sobie mogę pozwolić rano, w trakcie robienia makijażu, ale np. po wieczornym prysznicu po całym ciężkim dniu prostu chcę już wskoczyć do łóżka. ;p

      Usuń