poniedziałek, 7 lipca 2014

GRAMY! "Labyrinth: The Paths of Destiny"

Swój pierwszy kontakt z Labyrinthem miałam w roku 2011 na Poznańskim konwencie fantastycznym - Prykonie. Gra nie była jeszcze wtedy dostępna na rynku, można w nią jednak zagrać w "games roomie" w towarzystwie jej twórców - były to ostatnie chwile na testy i nanoszenie ostatnich poprawek. Już wtedy gra wciągała, zaś efekt końcowy wypadł jeszcze lepiej. 

fot. Twórcy gry, źrodło/source: http://staging.polakpotrafi.pl/projekt/labyrinth
Choć planowane wydanie przez Let's Play drugiej odsłony gry zbliża się wielkimi krokami, chciałabym przybliżyć jej poprzedniczkę, która nadal jest dostępna na naszym rynku i w konwentowych games roomach.
"Labyrinth: The Paths of Destiny" jest grą strategiczno-przygodową dla 2-6 graczy powyżej 10 lat, którzy wcielą się w postacie uwięzione w labiryncie. Tylko jeden z bohaterów może zyskać wolność i nowe, być może lepsze, życie pozwalające mu wpływać na losy pustynnej krainy. Wystarczy tylko, że zdobędzie klucz i jako pierwszy dotrze z nim do centralnego  punktu Labiryntu. Brzmi łatwo? Łatwo jednak nie będzie, ponieważ bohater nie będzie mógł wziąć najbliższego klucza, korytarze labiryntu najeżone są pułapkami i strzeżone przez prastarego golema - Strażnika. Poza tym, ponieważ tej wolności pragnie każdy więzień Labiryntu, a obdarzony nią zostać może tylko jeden, nie można liczyć na czyjeś wsparcie, a wszelkie sojusze ostatecznie okazują się tymczasowe.

Twórcy gry przygotowali 10 postaci o różnych umiejętnościach i muszę przyznać, że w odczuciu moim i współgraczy są one dobrze zbalansowane, a "koszt" użycia specjalnych zdolności jest dopasowany do ich możliwości (tj. tym wyższy im silniejsza umiejętność). Jest to o tyle dobre, że niezależnie od wylosowanej postaci mamy podobne szanse na wygranie rozgrywki.

Plansza do gry początkowo składa się tylko z ramki, pól z kluczami i pola centralnego ze Strażnikiem, cala reszta powstaje w trakcie rozgrywki z sześciokątnych fragmentów, co znaczy, że za każdym razem rozkład korytarzy będzie inny. Układ planszy może również zmienić się w trakcie danej rozgrywki na skutek umiejętności postaci bądź jako efekt działania pułapki.

Choć sama rozgrywka nie jest już tak łatwa, bo każdy gra przeciwko każdemu, zasady gry są naprawdę banalne - każdy gracz posiada dwie akcje na swoją turę, które może zużyć na dwie czynności za 1 punkt lub na jedną czynność za 2 punkty. I tak za 1 punkt można np. dobudować pole planszy, ruszyć się o 1 pole (jeżeli natrafiamy na pułapkę, wykonujemy test), postawić pułapkę (zgodnie z kilkoma prostymi zasadami), poruszyć strażnikiem (raz na turę, losując jego kartę ruchu), zaatakować współgracza, odpocząć lub zeskoczyć (z losowym skutkiem) z mostu. Za dwa punkty można wejść na most lub z niego zejść albo zregenerować kryształ losu (zużywany do poprawy wyniku rzutu kośćmi lub specjalnej umiejętności niektórych postaci). Bez zużywania punktów można podnieść klucz i zużyć kryształ losu. Niewiele do zapamiętania, ale te informacje znajdziemy również na 4 małych kartach ze skrótami zasad, które możemy rozdać nowym graczom w celu usprawnienia rozgrywki. Opisy unikalnych zdolności postaci znajdziemy na ich kartach wraz z ich kosztem, a ewentualne niejasności rozwiewa poświęcony im rozdział w instrukcji, która napisana jest bardzo jasno i przejrzyście. Mając te wszystkie informacje to już od nas zależy obranie strategii, na ile skupimy się na osiągnięciu celu, a na ile na przeszkodzeniu w tym przeciwnikowi przez zablokowanie/zmienienie budowanej przez niego trasy, zastawienie jej pułapkami, czy wysłaniem na niego Strażnika. Jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się bliżej z mechaniką gry, to bardzo przyjaźnie została przedstawiona w TYM filmie.

Bardzo podoba mi się również to, że gra jest dwujęzyczna: polsko-angielska, i wszystkie informacje nie przedstawione obrazkowo, znajdziemy w obu tych językach - zarówno instrukcja, skróty zasad, karta z opisem działania pułapek,  jak i karty umiejętności postaci są dwustronne - jedna strona po polsku, druga po angielsku, co pozwala grac w mieszanym towarzystwie. Jest to jak dotąd jedyna gra (prócz tych typu "Chińczyk") dająca takie możliwości.

Jeśli chodzi o czas rozgrywki, to Twórcy gry szacują go na 20-60min, co praktyka potwierdza. Moim zdaniem jest to kolejna z zalet gry, gdyż nie każdy ma czas siedzieć godzinami nad planszówką i to czasem nawet nie będąc w stanie ukończyć gry.  Poza tym przy krótszych rozgrywkach jest szansa na kolejną rundę z wypróbowaniem innej postaci.


PODSUMOWUJĄC

PLUSY:
- zbalansowane postacie
- stosunkowo dużo możliwych akcji podejmowanych przez postać
- plansza budowana w trakcie gry
- proste zasady (+ karty ze skrótami)
- rewelacyjna instrukcja (najlepsza jaką czytałam - żadnych niejasności)
- dynamiczna, nie wlokąca się godzinami rozgrywka
- ciekawe, zróżnicowane pułapki (+ dobrze opisane)
- dwujęzyczność
- solidnie wykonana plansza i żetony

 MINUSY:
- (może tylko w mojej wersji gry) dwie karty ruchu strażnika mają jaśniejszy tył
- karty umiejętności postaci mogłyby być wykonane ze sztywniejszego papieru
- pionki postaci i Strażnika mogłyby być plastikowymi figurkami (choć muszę przyznać, że jak na ilość rozgrywek jakie przeszły te tekturowe - nieźle się trzymają)


Gorąco polecam Labyrinth: The Paths of Destiny, będącą w moim odczuciu jedną z lepszych pozycji na rynku, zasłużenie wyróżnioną przez graczy tytułem GRY ROKU 2012. Jeśli uda się przetestować po wydaniu jej drugą odsłonę, to również nie omieszkam podzielić się opinią. :)

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam gry jednak o tej nie słyszałam a z Twojego opisu wydaje się ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest bardzo ciekawa i dynamiczna, między innymi dlatego jest pierwszą planszówką, jakiej poświęciłam miejsce na blogu. ;)

      Usuń
  2. ja tez nie slyszalam o niej a gry planszowe uwielbiam od malego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo, bardzo dużo gier planszowych i karcianych, w wiele z nich jeszcze nawet nie miałam okazji zagrać, choć konwentowe Games Roomy dysponują naprawdę wieloma pozycjami, a we Wrocławiu mam nawet możliwość wypożyczenia niektórych planszówek do domu. Najlepiej jednak fajnych gier szukać po specjalnych sklepach np. http://rebel.pl/, a nie takich "ze wszystkim". Warto też z minimum kilkulatkiem zaliczyć konwent fantastyczny i udać się do games roomu - tam na pewno doradzą gry stosowne do wieku dziecka, a jeśli w trakcie gry przypadną nam do gustu - wiadomo co kupić. :)

      Usuń
  3. takie gry to nie dla mnie :D wole jakieś łatwiejsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię bardziej rozbudowane, ale o stosunkowo prostych zasadach, których nie trzeba przez pierwszą godzinę próbować zrozumieć, a drugą godzinę tłumaczyć.

      Usuń
  4. My uwielbiamy grać. Najpierw grałam z mamą, potem z mężem, mamy też przyjaciela, która wpada do nas na wieczór gier. To fajna zabawa, szkoda że duzo ludzi zamieniło gdy na fb i inne portale.
    U nas ostatnio w modzie było cluedo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że trochę nas, grających mam, jest. :) Co do gier na FB, to bardzo śmieszy mnie jak ktoś komentuje to, że gram w planszówki jako dziecinne, a na Facebooku dostaję od niego kilkanaście (od rekordzisty po ok 30-40) powiadomień dziennie o osiągnięciach w tamtejszych grach. To ja jednak wolę moje "dziecinne" towarzyskie spotkania przy planszówkach. ;D

      Usuń
  5. uwielbiam gry i ta wydaje sie być ciekawa - będę pamietała o niej przy następnych zakupach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. A chłopaki z Let's Play Games już zbierają fundusze na druga edycję, ma być bardziej rozbudowana, więcej postaci, więcej możliwości, mam nadzieję, że się uda i nie sprawdzi się tu powiedzenie, że "lepsze jest wrogiem dobrego". :)

      http://polakpotrafi.pl/projekt/labyrinth?utm_source=projects

      Usuń