niedziela, 11 maja 2014

ZANIM ZNIKNĘ...

Wieczorne oglądanie seriali, głównie tych produkowanych za oceanem powoli doprowadzało mnie do wniosku, że według nich tam, to chyba każdy ma taką listę rzeczy, które chciałby zrobić nim przyjdzie mu opuścić ten "padół łez". Pomysł coraz bardziej zaczął mi się podobać, zwłaszcza, że taka lista działa też jak motywator przypominając o nie traceniu z oczy marzeń.

źródło/source: http://www.literaturereviewhq.com/just-1-simple-mistake-will-ruin-your-to-do-list-heres-how-to-avoid-it/
Zebrałam się i stworzyłam swoją listę rzeczy do zrobienia. Pewnie z czasem się trochę zmieni - ubędą z niej rzeczy już wykonane (których obecna już nie uwzględnia), a dojdą kolejne plany, ale jej obecna forma pozwoli nieco lepiej mnie poznać. ;)

1. Wychować dziecko (lub dzieci - jeśli się uda i będzie więcej) na dobrego i szczęśliwego człowieka
To marzenie chyba każdej matki - nieważne jaką wiarę będzie wyznawał, jaki zawód praktykował, co będzie lubił robić... jeśli będzie dobrym odpowiedzialnym człowiekiem, zadowolonym z tego, czym się zajmuje i przekaże dalej wartości (w tym te rodzinne), które my staramy się mu przekazać - to wystarczy.

2. Założyć fundację
Planowany profil działalności fundacji zachowam na razie w tajemnicy - tymczasem zbieram środki, które umożliwią jej założenie i prowadzenie przez nią działalności gospodarczej. Choć w życiu nie wszystko układa się po naszej myśli, bywa bardzo ciężko, to nie mogę powiedzieć, że prześladuje nas pech. Nie - w pewnych najważniejszych kwestiach mamy sporo szczęścia i chciałabym pomóc innym poczuć choć jego namiastkę.

3. Przebiec półmaraton i maraton
Tak - chciałabym w końcu dojść do takiej formy, która umożliwi mi przebiegnięcie najpierw półmaratonu, potem maraton. Gdy to już się uda, chciałabym biegać 1-2 maratony rocznie, a w dalszych planach jest zrobienie tzw. "korony maratonów".

4. Stworzyć swoją własną grę planszową
Uwielbiam planszówki, zwłaszcza takie, które mają podłoże fabularne, choć i te polegające jedynie na przesuwanie pionka i wykonywaniu ewentualnych zadań mają swój urok. Marzy mi się stworzenie czegoś swojego. Nie ukrywam, że nie mam jeszcze konkretnej wizji i rozważam również opcję, że będzie należała do kategorii (18+) do grania tylko we dwoje. If you know what I mean. :>

5. Odwiedzić kilka interesujących mnie miejsc na świecie
Nie chodzi tu o pobyt w hoteliku all-inclusive tylko o aktywne zwiedzanie, oglądanie, wrócenie diabelnie zmęczonym, czasem umorusanym i marzącym o prysznicu i łóżku. I o początku kolejnego aktywnego dnia. ;) Do miejsc takich należą Wielki Kanion Colorado, Park Yellowstone, pustkowia Islandii, Norwegia, Santiago de Compostella, Japonia, a lista nadal rośnie. ;)

6. Napisać książkę
Pisałam już parę opowiadań, które nie ujrzały nigdy światła dziennego, nie licząc paru zaufanych znajomych. Jedne się podobały inne nie, problem w tym, ze ja z nich nigdy nie byłam dostatecznie zadowolona. Marzy mi się jednak coś większego, może nawet uda się zobaczyć ją w druku. Na razie, wstyd przyznać, jestem na etapie niedokończonych luźnych wizji pierwszego rozdziału.

7. Skoczyć ze spadochronem i na bungee
Zbieram się do tego i zbieram, z jednej strony mnie to ciągnie, z drugiej jeszcze nie przełamałam lęku, ale wiem, że któregoś dnia to zrobię.


A jak wygląda Wasza lista?

14 komentarzy:

  1. Moja lista jeszcze się tworzy. Nie jest tak ekstremalna :) Częściowo zrealizowana. Rodzina (może się powiększająca), domek, spokojne życie (do tego ciągle dążę). A tak w ogóle, to każdym dniem, każdym zachowaniem staram się być coraz lepsza :) i tyle. Małe kroczki :D

    Twoja lista jest imponująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na liście "do zrobienia" była wyprowadzka "na swoje", ale marzeń z kategorii spraw na które nie mam do końca wpływu, jak np. znalezienie tej właściwej osoby i założenie rodziny na niej nie było, bo kojarzyło by mi się z takim desperackim szukaniem "chłopa" w celach rozpłodowych. ;D No, ale jakoś tak szczęśliwie samo wyszło i cieszy serce. :)

      PS. Jest coś takiego jak "spokojne życie" jak się jest mamą? ;D

      Usuń
    2. No właśnie, ja od liceum miałam to - osiąść na swoim z odpowiednim facetem i mieć dzieci. :P No, ale bez desperacji :) Menżu znalazł się już wtedy, parą byliśmy całe studia ;) A potem to już wiadomo :) Ale... Całe studia, to było dążenie do zdobycia spokojnego zawodu itd itd...

      Usuń
    3. I ja Wam życzę, żeby Wam się dalej wszystko pięknie układało. I żeby nigdy nie przepadła ta specyficzna "iskra" z pierwszych lat związku. ;)

      Usuń
  2. Moją listę stworzyłam już daaaawno, najcudowniejsze jest odhaczanie spełnionych punktów! Ale i nowe cele - uzupełnianie jej też są budujące, człowiek cały czas się rozwija :)
    Moja lista jest nazbyt osobista, ale również znajduje się na niej punkt wydania książki, zrobienia czegoś dobrego dla innych (może nie w formie fundacji, a stowarzyszenia)... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się boję formy stowarzyszenia, bo mam złe doświadczenia ze stowarzyszeniem zupełnie nie charytatywnym (ale też nie powstałym w celach zarobkowych), gdzie pewni członkowie stowarzyszenia je przejęli (głosowania te sprawy), żeby sobie choć trochę "porządzić". Tylko w czasie tego swojego "panowania" nie zrobili nic by rozwijać działalność Stowarzyszenia, które przez to zmarło śmiercią naturalną, a parę lat pracy jego niektórych członków poszło się kochać.

      Usuń
  3. a wiesz, że ja ostatnio napisałam teks o zasadach, którymi w życiu się kieruję i które mam zamiar wdrożyć do własnego życia, chyba jednak muszę go dopracować i wrzucić na bloga. Zainspirowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie być inspiracją. Z niecierpliwością czekam na tekst. :)

      Usuń
  4. Ja również jakis czas temu stworzyłam sobie taką listę:) Ważne by każdy taką miał, jeśli chce do czegoś dążyć. A i ja bym dodała, przybliżony czas/ okres w jakim chcemy osiągnąć dany cel. Bywa że nie określamy przybliżonego czasu osiągnięcia danego zadania/marzenia i tym samym nie odpowiednio przykładamy się do tego by wszystko wszyło:)

    Powodzenia:) Trzymam kciuki oby wszystko się udało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część rzeczy ma dokładnie sprecyzowany czas na ich realizację, jedne dłuższy (z różnych przyczyn), inne krótszy, właśnie dlatego, żeby się w pełni zmotywować. ;)

      Usuń
  5. super lista! :) ja gdzieś też swoją mam, ale musiałabym ją odkopać, ciekawe czy byłaby aktualna ;D
    Co do planszówek, grałaś w Carcassonne? wciąga na godziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji, ale jeśli Planszóweczka.pl będzie miała do wypożyczenia, to dzwonię do męża, by załatwił wracając z pracy. ;D

      Usuń
  6. Planszówki zaczęłam robić dla siebie i siostry już jako dzieciak- fajna sprawa ;) Kilka punktów z Twojej listy jest zbieżnych z moją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dzieciak to ja tylko robiłam takie proste: rzut kostką = ilość pól do przejścia, część pól z karami, część z bonusami, ale przy obecnym rynku planszówek marzy mi się coś więcej, coś naprawdę innego. :)

      Usuń