wtorek, 27 maja 2014

LALECZKA DLA SYNECZKA?

Ideologia gender budzi sporo emocji, wchodząc na portale społecznościowe widzę, że pojęcie to przewija się na nich dość często i to w związku z różnymi sprawami (pojawiło się nawet u niektórych w kontekście eurowizyjnej Conchity). Przyznam szczerze - nie zagłębiałam się w temat, bo mam wrażenie, że multum jest różnych interpretacji, ale wspominam o tym, bo zapewne mój post dostanie "łatkę" genderowego. ;)

źródło/source: http://mysmallpotatoes.com/2012/06/15/weekly-kids-co-op-williams-doll-by-charlotte-zolotow/
Swojego czasu panował podział na zabawki "dla dziewczynki" i "dla chłopca" - każdy rodzic wiedział gdzie szukać lalki czy kucyka Pony, a gdzie znajdzie samochodziki i zestaw małego majsterkowicza. Teraz powoli zaczyna się od tego odchodzić, jeśli to za sprawą wspomnianej "gender", to ma ode mnie solidnego plusa. Dlaczego?

Podczas jednej z wizyt w domu rodzinnym zapakowałam i zabrałam wszystkie moje zabawki. Wszystkie, a więc wśród pluszaków znalazło się i parę lalek. Rodzice nie pytali czemu je też biorę, skoro mam syna, ale sądząc po kontekście innych wypowiedzi mogłam się domyśleć, że wyszli z założenia, że może liczę na dziewczynkę przy "drugim strzale", a ja nie miałam ochoty wyprowadzać ich z błędu. Wzięłam je, bo może mój syn jak będzie nieco większy będzie się chciał nimi bawić.

Lalka dla chłopaka? Figurka X-mena, Action Mana czy Transformers (o ile tego drugiego jeszcze można zaliczyć do lalek) wydają się całkowicie naturalne, reszta - bobaski czy dziewczynki z mnóstwem sukienek nadal przez wielu uważane są za niemęskie i idealne wyłącznie dla córek. Dlaczego? Przecież dziewczynka, która bawi się lalką (a zwłaszcza takim niemowlakiem) z reguły udaje jej mamę, naśladując swoją - opiekuje się swoim maleństwem, ubiera, czesze, karmi gotując wcześniej obiad na zabawkowej kuchence, w jakiś sposób robi sobie przetarcie przed czekającą ją rolą matki. A chłopiec? Chłopiec bawiący się w ten sam sposób lalką nie byłby w żaden sposób zniewieściały, bo przecież byłby dla niej nie jak mama, tylko jak tata, a żaden Tata "z prawdziwego zdarzenia" niemęski nie jest (pomijam oczywiście zdziecinniałych ojców porzucających swoje dzieci). Może właśnie to, że zabawa w dom była niegdyś zarezerwowana głównie dla dziewczynek (i to, ze mamy często wyręczały synów w obowiązkach domowych goniąc do nich córy), prowadziła niektórych do podświadomego klasyfikowania: matka - do opieki nad dzieckiem i domem, ojciec - do zarabiania na rodzinę? Nie chce generalizować, ale rola ojca często jest niedoceniana i choć oni sami (pomijając "wybitne" jednostki) garną się do dzieci, to mamy potrafią ograniczać ich rodzicielskie zapędy. Na szczęście w tej kwestii z czasem idzie ku lepszemu i tatusiowie doczekali np. urlopów tacierzyńskiego i rodzicielskiego.

Dlatego nie boję się, że nasz synek będzie zniewieściały czy "wyrośnie na geja" - jeśli tylko będzie chciał, będzie "tatusiował" lalkom i bardzo podobała mi się reakcja mojego męża, jak zapytałam dziś przy kawie:
- "A co zrobisz, jak będzie się chciał bawić lalkami?"
- "Zapytam czy kupić mu dla nich wózek."



PS. Polecam artykuł ze źródła, znalazłam przypadkiem szukając ładnego zdjęcia do postu. ;)

11 komentarzy:

  1. A u mnie w rodzinnym domu temat gender pojawia się dosyć często, szczególnie, jeśli chodzi o mojego tatę, który robi najlepsze ciasta pod słońcem, wiesza firanki, zmywa podłogę - bo przecież to jest zaprzeczenie "płci społeczno-kulturowej", to co kiedyś wydawało nam się normalne, tzn, że mężczyzna pomaga kobiecie w domowych obowiązkach, a ona pomaga mu wrzucać drewno do domu, nie wywoływało w nikim zgorszenia, ale dziś przyczepienie temu łatki "gender" wyzwala w człowieku agresywne zachowania. Czy to nie jest śmieszne?

    A jęsli chodzi o zabawki, to jest wiele zabawek, które narzucają dziecku myślenie o sobie w przyszłości: odkurzacze, tylko różowe, tak samo kasy fiskalne, zestawy do sprzątania (pomijam fakt rękawiczek gumowych z puszkiem - oczywiście różowe). Jedynym słowem baba do garów, sprzątania i zakupów, facet do dobrej zabawy. Ja też kupuję mojej córce auta, dinozaury, czy zestawy majsterkowicza. Nie trzymam się sztywno tylko dziewczęcych, różowych zabawek.

    Ps. kiedyś byliśmy u znajomych i ich syn wszedł do salonu przytulając lalkę, ojciec chłopca wyglądał na zniesmaczonego taką sytuacją, chciał zabrać chłopcu lalkę, na co mój mąż odpowiedział: "Zostaw, stary, podobno jak chłopcy przytulają się do lalek, tzn że mają za dużo miłości, którą nie mogą obdarować samochodów, więc tulą lalki. Wyluzuj, nie wyrośnie z niego gej tylko dlatego, że przytula lalki, może to i lepiej, że je tuli, zdrowy odruch". i atmosfera od razu stała się lżejsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest śmieszne, bo łatki "gender" przyczepia się do masy osób i rzeczy, odkąd się to słówko pojawiło w obiegu w odniesieniu do jakiejś ideologii.

      Co do kupowania zabawek "chłopięcych" dziewczynkom, to też się trochę inaczej podchodzi, bo im wolno wszystko to co chłopięce - od spodni po starszym bracie na zestawie majsterkowicza skończywszy. I nikt się nie przyczepi, że chłopa się chce z niej zrobić, ale daj chłopakowi lalkę, to - nie wiadomo czemu - sporo osób krzywo popatrzy. A znajdź gdzieś jakąś fajną zabawkową kuchnię, która nie będzie różowa - prawie cud, a przecież to faceci są lepszymi kucharzami. ;)

      Usuń
    2. moi znajomi wydali ponad 150 zł by kupić synowi zabawkowy odkurzacz, ale był jeden warunek, nie mógł być różowy (szymon nie przepada za tym kolorem, ale uwielbia odkurzać), więc kupili mini wersję normalnego odkurzacza. wiem, jak ciężko jest znaleźć wózek dla lalek w innym kolorze niż róż. z kolei nasz mały sąsiad układa lego, ale tylko lego friends i nikomu to nie przeszkadza. zresztą jeden z synów naszych sąsiadów ćwiczy judo i sztuki walki, a drugi chodzi na tańce i balet i układa lego friend, najważniejsze jest nastawienie rodziców, od nich najwięcej zależy

      Usuń
    3. Dlatego tak mnie ucieszyła odpowiedź męża, bo fajnie, gdy nastawienie obojga rodziców od początku jest zbieżne i nieograniczone stereotypami.

      Usuń
  2. Ja się trochę wgłębiłam, za sprawą mojej siostry - filozofki ,specjalistki od życia publicznego... W ogóle pojęcie gender, a to, co w kościele nazywają ideologią gender nie ma ze sobą nic wspólnego, bo w Polsce płeć kulturowa jeszcze jest taka, że są określone męsko-damskie role społeczne. TO o czym piszesz, to np. przedszkola równościowe. Dziecko może się bawić czym chce, nie należy mu podsuwać ani dziewczyńskich, ani chłopięcych zabawek, ani sugerować, że powinno wybrać inaczej :D

    Zofia za płotem ma 3 chłopaków, którzy mają jedną lalkę i nazwali ją ZOsia :D Pewnie będzie do nich chodzić bawić się koparkami, a u nas jakieś lalki się znajdą dla wszystkich :D - układ idealny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na genderze nie znam, ale zauważyłam szczególnie na fejsie, że ilekroć pojawia się wątek chłopca/mężczyzny zestawiony z jakąś rzeczą bądź cechą stereotypowo uznawaną za kobiecą, to zawsze się jakiś komentator z tym "genderem" wychyli. Przeważnie nie jeden komentator. ;) Ciekawe, że w drugą stronę to tak nie działa - wtedy to jest feminizm. ;P

      Co do Zosi - na pewno. Ja mam dwóch braci, zgadnij czym bawiłam się najczęściej? Nie, nie była to lalka.

      Usuń
    2. U nas dwie siostry i brat, była nas trójka i wszyscy bawili się wszystkim, a brat swego czasu nawet się przebierał, i mówił, że jest Agatka. Nosił siostry buty i spinki we włosach :D

      Usuń
    3. No to u nas odwrotnie - dwóch chłopa i ja jedna, ale też mój starszy brat był dla mnie taki super-hero, więc ja z nim jeździłam "w czołgu" na łóżku piętrowym i budowałam bazy pod stołem. :)

      Usuń
  3. Ja Witka niekiedy ubieram na różowo (miał jeden pajacyk w kwiatki) i nie widzę w tym nic dziwnego ;) Tak samo jak nie dziwi mnie widok małego chłopca spacerującego z mamą i pchającego przed sobą wózeczek z lalką. Nie dziwią mnie chłopcy bawiący się lalkami, odkurzaczami, dziecięcym zestawem kuchennym...każde dziecko powinno bawić się czym chce. Wkurzają mnie określenia rzucane bezmyślnie przez dorosłych: "Dziewczynki bawią się lalkami a chłopcy samochodami" - nieraz słyszałam jak jakaś babcia tłumaczy w ten sposób wnuczkowi jak działa świat. Co to znaczy "się bawią"? Co to znaczy, że "tak się robi"? Wszystko to stereotypy, z którymi moim zdaniem trzeba walczyć. Fajnie, że masz zdrowe podejście do tematu ;) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie widzieć, że nie jestem w tym osamotniona i nie straszy się mnie wychowaniem syna na geja, tak jakby lalka czy odkurzacz mogły z faceta geja zrobić. :) Tez pozdrawiamy, dobrze Cię znów widzieć. :)

      Usuń