czwartek, 10 kwietnia 2014

O TYM NIE MÓW SWOIM DZIECIOM: KULISY ROZWODU

Niestety w życiu bywa tak, że z różnych powodów, nie każdy związek jest w stanie przetrwać. Jeśli rozstająca się para nie posiadała dzieci, każde po prostu odchodzi w swoją stronę i układa sobie życie od nowa. Co jednak w sytuacji, gdy para ma dzieci? Jestem przeciwna kontynuowaniu związku, który w praktyce nie istnieje "dla dobra dziecka", bo nie znam dziecka, któremu wyszło by to na dobre.

fot. wavebreakmedia/Shutterstock.com
Jak więc powiedzieć dziecku o rozstaniu się rodziców i jak pomóc mu odnaleźć się w nowej i być może początkowo przerażającej sytuacji, a o czym lepiej nie wspominać? Jak stali czytelnicy bloga wiedzą, poznałam mojego obecnego męża gdy od paru lat był rozwodnikiem, w związku z czym mam okazję obserwować długofalowe skutki pewnych działań, skupię się wiec na odpowiedzi na drugą część pytania.

1. TAK: "Mama i tata będą mieszkać teraz osobno..."
Kiedy podejmujemy decyzję o rozstaniu nie ma co ukrywać tego faktu pod postacią rzekomych wyjazdów służbowych taty/mamy, bo kłamstwo może wyjść w dziwnych okolicznościach i przynieść dziecku większą dezorientację. Warto poinformować dziecko, że mama i tata nie będą mieszkać razem, ale że tata/mama zawsze będzie jego tatą/mamą i że nadal będą się widywać. Pomijając sytuacje patologiczne (przemoc, uzależnienia) należy bezwzględnie słowa dotrzymać i pomóc dziecku utrzymać kontakt z drugim rodzicem, niezależnie od tego co myślimy o nim jako o swoim ex-partnerze - to my wzięliśmy z nim rozwód, nie nasze dziecko. O tym, jak jest to ważne pisałam TUTAJ.

2. NIE: Nie mów źle o byłym partnerze/partnerce
Niezależnie od tego z czyjej winy był rozwód, warto dziecku oszczędzić tej informacji oraz wszelkich negatywnych słów o drugim rodzicu, nawet jeśli mamy o nim najgorsze zdanie, a co dopiero, gdy kieruje nami złośliwy diablik, który każe swoje grzeszki wybielić. Przecież sami nie chcielibyśmy by nasz były partner opowiadał dziecku w taki sam sposób o nas, próbował zrzucić na nas winę za rozstanie i próbował zniszczyć nasz wizerunek w jego oczach. Ilekroć zły diablik kusi, by zrobić na złość byłej/byłemu warto pomyśleć, że byłoby to obkupione krzywdą wyrządzoną dziecku. Ono nie potrzebuje informacji, kto jest "be" a kto "cacy" - ono potrzebuje po prostu mamy i taty. Jeśli nie możemy powiedzieć niczego dobrego, lepiej nie mówmy nic.

3. NIE: Nie mów źle o nowej partnerce swojego ex (czy nowym partnerze swojej ex)
Dziecko ma mamę i tatę, nowi partnerzy rodziców to tylko nowi partnerzy rodziców, którzy mamy ani  taty nie zastąpią. Jak każdemu innemu człowiekowi - należy im się szacunek, tym bardziej, że nie zawsze to oni są przyczyną rozstania. Wszelkie złe słowa mogą się zemścić również na nas, gdy ułożymy sobie życie na nowo. Jeśli chcemy, żeby dziecko było w stanie zaakceptować i szanować naszego nowego partnera, nauczmy go szanować nowego partnera drugiego rodzica. Poza tym pozwalając dziecku na brak szacunku nawet w stosunku tylko do jednej osoby (a nawet i dopingując do tego), pokazujemy mu, że szanowanie innych nie jest ważne. Podobnie jak powyżej - nie mówmy nic, jeśli nie możemy powiedzieć niczego dobrego.

4. NIE: Nie szydź z wymagań drugiego rodzica względem dziecka
Wiadomo, że wiele dzieci buntuje się przeciw obowiązkom i wymaganiom rodziców, a rodzic czasem chce być tym fajniejszym, bardziej wyluzowanym. Wyśmiewanie wymagań drugiego rodzica dotyczących podstaw kultury, higieny osobistej, pomocy w domu może i sprawi, że wyjdziemy na rodzica luzaka, ale czy na pewno długofalowy efekt będzie nas satysfakcjonował?

5. NIE: Nie wykorzystujmy informacji od drugiego rodzica przeciwko dziecku
Kiedy drugi rodzic informuje nas o możliwym problemie, nie bagatelizujmy go i nie powtarzajmy dziecku, zwłaszcza w sposób wzbudzający niemiłe skojarzenia z drugim rodzicem i pretensje do niego, bo tego długofalowy efekt również może nas nie satysfakcjonować. Prosty przykład - sygnalizowaliśmy problem z uzależnieniem od komputera, matka przekazała dziecku że ojciec chce z niego wariata zrobić i do psychologa wysłać, a teraz sytuacja jest tak poważna, że młody reaguje nawet na własną matkę agresją, na każdą próbę oderwania go od komputera. I jej telefony: "co ja mam zrobić..."

To moim zdaniem podstawowe kwestie, które powinni sobie wziąć do serca obydwoje rodzice, pamiętając że dobro dziecka ważniejsze jest od wzajemnych żali. Choć ja życzę wszystkim, by te rady nigdy nie były im potrzebne. :)

16 komentarzy:

  1. Rozstania nigdy nie są proste. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że właśnie dorośli bardzo czesto nie potrafią rozejść się z klasą i honorem - co w późniejszych etapach odbija się na dziecku. Drząc koty między sobą, zalominają o całym świecie dookoła i o jakichkolwiek zasadach przyzwoitości.

    Bardzo ciekawy blog - z przyjemnością poczytam resztę postów. Pozdrawiam - Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Dlatego tak ważne jest, by dla dziecka zachować jakąś przyzwoitość. I dotyczy to obu stron w tym samym stopniu, a nie tylko tej, która ma przyznaną opiekę, czy tej "weekendowej". Żale do partnera, w imię dobra dziecka, przy dziecku powinno się schować "do kieszeni", a szczególnie w kwestiach wychowawczych powinno się trzymać wspólny front, zamiast działać na szkodę dziecka (np. pozwalając mu nie chodzić do szkoły) tylko po to, by zrobić na złość drugiemu rodzicowi, a samemu wyjść na "super-luzaka".

      Dziękuję, również pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Niestety te sprawy bywają bardzo ciężkie. Szczególnie gdy jest bardzo dużo, żalu pomiędzy ex-partnerami.
    A z nowymi partnerami naszych ex-partnerów bywa tak, że tylko przez zawiść zrażamy własne dziecko do zupełnie obcych ludzi.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ma to również skutek taki, że dziecko, któremu się wmawia, że nowy partner tatusia/mamusi mu go zabiera, nie będzie w stanie zaakceptować nowego partnera drugiego rodzica, ze strachu, że i jego ktoś obcy mu zabierze. Tak więc zniechęcając do nowego partnera ex, automatycznie zniechęca się do swojego potencjalnego nowego partnera...

      Usuń
    2. Jasne, ja uważam, że dziecko powinno mieć szacunek do każdego człowieka, nie ważne czy jest to nowa partnerka taty czy nowy partner mamy. Rodzice, mają najważniejszy wkład w życie malucha. Jednak rodzice też mają prawo do szczęścia:) Mama nadzieję, że kiedyś maluchy twojego męża docenią twoje starania:)

      Usuń
    3. Zgodzę się - nie muszą od razu lubić nowego partnera rodzica, na oswojenie się z nim potrzeba czasu, ale szacunek to coś, co powinno się okazywać każdemu człowiekowi. Na szczęście "maluchy" mojego męża, to nie takie znowu maluchy (mąż rozwiódł się ponad 14 lat temu), ze jego starszymi synami dobrze się dogaduję, lubią nas odwiedzać, problem z tym najmłodszym, któremu ogranicza się kontakt z tatą i wpaja, że jestem przyczyną rozwodu, choć męża poznałam raptem 3 lata temu.

      Usuń
    4. A no właśnie nie wszystkie kobiety są dobre i za wszelką cenę odgrywają swoje złości i niepowodzenia na innych Bogu ducha winnych osób. Życzę cierpliwości, mam nadzieję, że z czasem sytuacja się poprawi:)

      Usuń
    5. Podobnież jak nie wszyscy faceci zachowują się ok, dlatego tak podkreślam, że obie strony powinny to sobie wziąć do serca i przedkładać dobro dziecka nad swoje urazy.

      Ja też liczę, że sytuacja się poprawi, bo zwyczajnie - dziecka szkoda.

      Usuń
  3. gdyby wszystko mogło być tak pięknie... Niestety, najgorzej, kiedy zanim ludzie zdążą się rozstać, to się nienawidzą, kłócą... Dzieci przestają pałać do nich miłością, siłą rzeczy stają po jednej stronie... Szkoda gadać... Warto jako dorośli ludzie podejmować świadome decyzje... Oby nam to nie groziło :D Tego się będę trzymać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, właściwie więc należałoby to rozszerzyć na cały proces rozstania - dziecko nie powinno brać w nim udziału. Nie znaczy to oczywiście udawania przed nim, że wszystko jest super, rodzice są razem szczęśliwi i wszystko zawsze będzie wyglądać jak w reklamie Nutelli. Nieuniknionego rozstania nie można odwlekać i ukrywać, bo nie da się tego robić, zwłaszcza latami, ale cały sęk w tym, by ochronić dziecko przed toksycznym środowiskiem kłótni i wzajemnej nienawiści.

      Usuń
    2. Tylko najpierw obie strony muszą chcieć to skończyć... Niestety to nie takie proste...

      Usuń
    3. Niestety, wiele rzeczy w życiu nie jest proste, ale mój ojciec zawsze powtarzał, że człowiek nie jest małpą, ani też nie zszedł z drzewa wczoraj. Mam więc nadzieję, że jeśli już gdzieś musi dojść do rozstania, to nie zapomni się w tym wszystkim o dobrze dziecka.

      Usuń
  4. rozwody......co rousz z kim nie pogadam to słyszę że ktoś się rozwodzi. widze że rozwodów przybywa lawinowo. statystycznie. kiedyś tyle nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś tyle nie było, ale jest też druga strona medalu - kiedyś rozwód był strasznie piętnowany i zwłaszcza wśród osób wierzących trudno było o podjęcie tej decyzji, nie tylko wśród tych, którzy przestali się tylko dogadywać, ale nawet w sytuacjach gdzie należałoby brać nogi za pas i ratować siebie i dziec - w związkach z nałogowcami czy sadystami.

      Usuń
  5. Ja jeszcze nie jestem mężatką więc rozwód mi nie grozi ;) Ale pamiętam, że jak byłam mała, tak bardzo bałam się, że rodzice się rozwiodą (małżeństwo idealne, żadnych podstaw do rozstania), że jak znalazłam u taty zdjęcie (takie dowodowe) jakieś kobiety, podarłam je i wyrzuciłam. Okazało się, że tata rekrutował nowych pracowników i miał tych zdjęć dużo więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nigdy nie bałam, że rodzice się rozejdą, bo nie widziałam po temu powodów (choć za małżeństwo idealne zawsze uważałam dziadków ze strony mamy. Każdemu życzę wszystkiego co najlepsze, by ten problem nigdy nie dotyczył ani jego, ani jego dzieci, wnuków... Miałam jednak to nieszczęście obracać się w otoczeniu dzieci z tzw. rozbitych rodzin i jeśli czasem któreś z nich odczuwało potrzebę wygadania się, to zawsze okazywało się, że najbardziej na nich oddziaływała cała otoczka rozstania rodziców - kłótnie, obarczanie winą, wyczuwalna złość i żale. Nawet mój mąż usłyszał od syna po wyprowadzce z domu, że dobrze, że się wyprowadził, bo teraz przynajmniej się ciągle nie kłócą.

      Usuń