czwartek, 3 kwietnia 2014

MAMO, POKOCHAJ SIEBIE!

Czasami zastanawiałam się dlaczego pokochanie samego siebie niektórym z nas przychodzi z takim trudem. Czy wynika to z jakichś naszych kompleksów? Z obaw, że ktoś uzna nas za zadufane w sobie, co z reguły odbierane jest negatywnie? A może z jeszcze innych powodów? 

źródło/source: http://www.tapetus.pl/128419,radosna-szczesliwa-dziewczyna-skok.php
Pokochanie siebie jest jednym z ważniejszych kroków do szczęścia, oczywiście o ile obdarzymy się zdrowym uczuciem, a nie jakimś jego wypaczeniem. Kochajmy siebie tak, jak naszych bliskich i jak same chcemy być kochane. Dlaczego to takie ważne?

1. Dbaj o szacunek do siebie samej
Kiedy kochamy kogoś obdarzamy go również szacunkiem, dlatego drażni nas gdy ktoś niesłusznie źle o nim mówi, czy źle go traktuje, szczególnie widoczne jest to jeśli chodzi o nasze dzieci, to potrafimy ich bronić niczym lwice. Niestety naprawdę wiele osób natomiast ma problem z szacunkiem do samego siebie - pozwala na rzeczy, które sprawiają mu przykrość. I nie mówię tylko o rzeczach takich jak przemoc, zdrady, ale o tych, które część kobiet nazywa drobiazgami: kpieniu z danej osoby, jej pasji, wyglądu - najlepiej przy publice; ignorowaniu jej słów czy potrzeb z wymaganiem ciągłego zaspokajania swoich i wiele innych. Pilnujmy, by szanowano nas i nasze potrzeby.
Wiecie ile się nasłuchałam żali od kobiet, które ciągle są tak traktowane, ale nic nie powiedzą, bo przecież kochają, a miłość to akceptowanie siebie nawzajem i swoich wad. Takim zachowaniem dają prawo drugiej stronie, do traktowania ich bez należnego szacunku. Zapamiętajmy - można zaakceptować głupie nawyki np. notoryczne zostawianie podniesionej deski, a nie to, że ktoś nas rani i nie szanuje naszych uczuć. Nie twierdzę, żeby się od razu od takiej osoby odciąć, bo może delikwent reformowalny, tylko najpierw trzeba mu uświadomić co nas boli, a to wymaga szczerej rozmowy.

2. Dbaj o zdrowie i bezpieczeństwo
Zostałaś mamą i jesteś w pełni skoncentrowana na dziecku, nie możesz jednak zapominać o swoim zdrowiu i bezpieczeństwie. Odżywiaj się zdrowo, dbaj o swoją kondycję, znajdź czas na regularne badania, pilnuj swojego bezpieczeństwa (kask na rower, pasy w samochodzie), bo nie dość, że dasz tym dziecku dobry przykład, to jeszcze zwiększasz szansę, że będziesz w jego życiu jak najdłużej i będziesz mogła być dla niego wsparciem, a nie ciężarem. Pamiętaj - jeśli nie zadbasz o siebie, to kto zadba o Twoje dziecko?

3. Dbaj o swój wygląd
Kiedy czujemy się atrakcyjne, to wszystko wydaje się prostsze i niewątpliwie świadomość, że mijane lustro nie chce pęknąć z rozpaczy, dodaje nam dodatkowej pozytywnej energii i pewności siebie. ;) Poza tym, ćwiczenia, które zadbają o zgrabną figurę, przyczynią się do poprawy naszego zdrowia - nadprogramowe kilogramy nie są w końcu dla niego korzystne.
Nie da się też ukryć, że wszyscy jesteśmy wzrokowcami. Wyobraźcie sobie, ze macie partnera, który kiedyś był zadbany, a teraz non stop chodzi ubrany w wyciągniętym dresie i brudnym podkoszulku. Macie pewność, że będziecie miały taką samą ochotę na seks z nim, jak wcześniej? A powiedzmy to wprost - seks jest również w związku ważny. Poza tym seks = oksytocynka. ;)

4. Rozpieszczaj siebie
Znajdź przynajmniej raz w tygodniu czas i/lub pieniądze na sprawienie sobie jakiejś przyjemności. W zależności od finansów (na większe przyjemności warto nawet odkładać) może to być kawa z koleżanką, wyjście do kina, kolacja/obiad w restauracji, weekend/day spa, godzinny profesjonalny masaż, kupno nowego ciucha, wizyta u fryzjera/kosmetyczki, pizza przed telewizorem przy fajnym filmie. Jeśli z finansami stoimy słabiej może to być ulubiona czekolada, muffinek, maseczka, romantyczny spacer, kąpiel aromaterapeutyczna. Korzystaj z zaoferowanej pomocy nie tylko po to, by złapać za mopa i pomyć podłogi.

5. Realizuj swoje marzenia
Nie daj sobie nigdy wmówić, że są głupie, dziecinne, passe, że nigdy nie będzie Cie na nie stać, albo, ze powinnaś najpierw odłożyć tyle pieniędzy, żebyś mogła przeżyć emeryturę. Jasne - jakieś zabezpieczenie warto mieć, ale czy warto rezygnować z wszystkich marzeń, dla całkiem niewiadomej przyszłości. Kiedy pojedziesz do tego Paryża? Jak będziesz mieć 90-kę i ledwie chodzić? O ile się uda dotrwać do tej 80-ki...

6. Otaczaj się właściwymi ludźmi
Tak, jeśli jakiś "znajomy" ma szczególny dar do sprawiania, że czujesz się całkowicie beznadziejną, wątpisz w możliwość odniesienia sukcesu zawodowego, znalezienie porządnego partnera, zrealizowanie marzenia czy planu, to rozważ częstotliwość kontaktów z taką osobą. Uwierz mi, nie potrzebujesz towarzystwa kogoś, kto nieustannie podcina Ci skrzydła.

7. Ciesz się drobiazgami
Naucz się dostrzegać swoje małe sukcesy i drobne gesty znajomych. Miałaś mało czasu, a udało Ci się z wszystkim uporać? Świetnie Ci poszedł egzamin, o który tak się bałaś? Udało Ci usunąć paskudną plamę z ulubionej bluzki? Przyjaciółka wpadła z twoją ulubioną "gorzką z orzechami"? Mąż wreszcie opuścił deskę? Obiad wyszedł Ci przepyszny? Dziecko Cię przytuliło? Ktoś powiedział Ci komplement? Dostrzeganie pozytywnych rzeczy wokół nas to kolejny zastrzyk energii.

8. Pozwalaj sobie na błędy
...ale nie pozwalaj sobie na ich powtarzanie. Nikt nie jest nieomylny i nie robi wszystkiego perfekcyjnie, więc zapamiętaj sobie, że Twoje potknięcie, nawet 50-te, nie jest niczym strasznym tak długo, jak długo nie powielasz w kółko ciągle tych samych błędów.

9. Wybaczaj
Wiem, że mówi się, że pewnych rzeczy nie można wybaczyć, ale ja mówię: WYBACZAJ. Nie znaczy to, że masz się zaraz przyjaźnić z osobą, która Cię skrzywdziła i zachowywać jak gdyby nic się nie stało. Możesz nie chcieć jej więcej widzieć, ale nie trzymaj urazy i nie pielęgnuj myśli o zemście na kimś, kto zrobił Ci coś złego. To zatruwa duszę.


Kobieto, nie bój się - pokochaj siebie! To nie tylko będzie dobre dla Ciebie, ale również ochroni Cie przed toksycznymi relacjami z ludźmi, gdyż nie będziesz podświadomie uzależniać swojego zdania o sobie od zdania innych, a zwłaszcza od uczuć innych ludzi do Ciebie. Jesteś fajna, zauważ to. :)

12 komentarzy:

  1. Zgadzam się:) Ostatnimi czasy miałam tendencję do przyciągania niewłaściwych ludzi:) Na szczęście ten etap już za mną, jednak nie chowam do nich urazy:) Wiele czasu mi zajęło całkowite wybaczenie pewnym ludziom, ale udało się i myślę, że żyje mi się lżej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taki "mroczny" okres w swoim życiu, gdy przyciągałam niewłaściwe osoby, szukając u nich akceptacji, bo sama siebie nie akceptowałam. Teraz śmieję się ze swojego zaślepienia, gdy dwa lata spędziłam z facetem, który się nade mną znęcał psychicznie i fizycznie, a jednocześnie krytykowałam przyjaciółkę, że swojemu partnerowi na takie rzeczy pozwala, choć powinna go rzucić w cholerę. "Mój jest inny, kochający, tylko [miał dziś zły dzień, zdenerwował się że ugotowałam na obiad nie to co chciał, ojciec go wpienił, jego szef jest idiotą, wypił za dużo, to ona się do niego lepiła... i jeszcze milion innych tłumaczeń]." Na szczęście po pewnym punkcie przełomowym, z pomocą bliskich wyrwałam się z tego chorego związku, jemu wybaczyłam, a te (dosłownie i w przenośni) kopniaki pomogły mi się pozbierać do kupy, pokochać siebie i nie uzależniać mniemania o sobie od tego, co inni o mnie myślą, czy ilu osobom się podobam. Trochę to trwało, ale ostatecznie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wiele zmieniło. :)

      Usuń
    2. Czekam na moment, aż zobaczę pozytywne efekty moich działań. Na razie pod górkę, ale przecież początki zawsze są trudne:) Podziwiam nie lada odwagę, bo wiem, że nia łatwo wyrwać się z takiego związku:)

      Usuń
    3. To nie jest chyba kwestia odwagi, a raczej przejrzenia na oczy i wyleczenia się z naiwności, bo mam wrażenie, że to jest główny problem w takich sprawach. Pomagałam się dwóm kobietom wydostać z podobnego układu, już były skłonne odejść, poczyniły nawet pewne kroki (wyprowadzka, pozew rozwodowy), by po dwóch tygodniach ( w jednym przypadku po 8 dniach) wrócić do sadysty, bo obiecał, że się zmieni, przyszedł z kwiatami, błagał o wybaczenie, mówił że kocha i takie tam ...a 3 dni później znów pobite i te same tłumaczenia "on się zmienił, naprawdę, tylko ja jestem winna, powinnam się domyślić, że ma zły humor..."

      Usuń
  2. A ja właśnie od jakiegoś czasu się lubię :) A może nawet kocham? Wszystkie punkty popieram w 100%, szczególnie ten o odpowiednich ludziach. Być może niebytność w pracy pomaga mi się polubić na nowo? To może być właśnie to :) Dla mnie jesteś takim typem silnej babki, silnej samej w sobie - zawsze stawiającej na swoim. To się czuje. Taka pozytywna energia i kopanie "pod górę" :D przepełniona pasją :) zaczęłam ostatnio z ogródeczkiem, i się zaraziłam pozytywnie i jak się uśmiecham do mojego kawałka samodzielnie przekopanej ziemi, pomimo bąbli na dłoniach od szpadla, to nawet zdarzyło mi się pomyśleć o tym, jak jesteś pasją przepełniona, jak tym zarażasz, i jak świetnie dobrałaś sobie "nazwę". o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja troszkę zazdroszczę tym, którzy mają swój ogródeczek i swoje warzywa/owoce, ale niestety nie cierpię, a wręcz nienawidzę, tego grzebania w ziemi. Może uraz wynika stąd, że rodzice mają ogródek działkowy pod miastem, z którym zawsze było kiepskie połączenie autobusowe (a dzieckiem byłam gdy nie w każdej rodzinie był samochód). Co sobotę jechało się tam praktycznie na cały dzień mając wrażenie, że odwalamy robotę głupiego, bo wyplewione w trakcie poprzedniego pobytu grządki po tygodniu wyglądały identycznie. Do tego dochodzi u mnie silna fobia - ze względu na uczulenie, panicznie boję się pszczół, os, szerszeni i wszystkiego temu podobnego, a na działkach, zwłaszcza przy kwiatach/owocach, tego dużo.

      Usuń
  3. Hmm byłam bliska płaczu czytając. Ciężka sprawa z tym cieniem siebie. Ja nadal walczę o to żeby bardziej lubić siebie.. Może za 5kg się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jeśli chodzi o wygląd, to Ty przecież nie masz na co narzekać. Niejedna kobietę mogłabyś zmotywować, pokazać, że można. Oto dowód:
      http://1.bp.blogspot.com/-1G2ZixMckZY/U0E9_3maJMI/AAAAAAAAAYw/vGshMd2GLGc/s1600/bloooog.jpg :)

      Usuń
  4. podpisuję się pod postulatem:) to podstawa naszego szczęścia i wszystkich, z którymi wchodzimy w kontakt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to- innych też, bo nie muszą wysłuchiwać wiecznego biadolenia, użalania się nad sobą, a mają w swoim towarzystwie osobę, która motywuje do działania, realizowania swoich marzeń i pasji. :)

      Usuń
  5. Pięknie napisane, sama prawda. Niestety nie zawsze potrafimy te punkty realizować, mimo szczerych chęci. Ale i tak warto próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto próbować, ale o pewne to jednak trzeba bezwzględnie walczyć, np. o swoje zdrowie i bezpieczeństwo. To czasem drobiazgi np. na spacerach i wyjazdach rowerowych obserwuję jak dużo rodziców, nawet jeśli dziecku kask na czas jazdy rowerem założy, to o sobie już nie pamięta... A nawet jeśli sami jeździmy ostrożnie, to nie jest powiedziane, że gdzieś na trasie kretyn się nie trafi...

      Usuń