środa, 30 kwietnia 2014

"KOCHAM CIĘ!"

"Kocham Cię" - wiele z nas pewnie nie raz wypowiedziało i usłyszało te słowa, czemu towarzyszyło przyspieszone bicie serca, "motylki w brzuchu" i inne "objawy" zakochania. Obecnie można zaobserwować krytykę, że kiedyś te słowa miały znaczenie, a teraz je tracą, bo ludzie wypowiadają je zbyt często, zbyt łatwo i niewłaściwym ludziom. Z drugiej strony pewnie nie tylko mi zdarzyło się usłyszeć "niby wiem, że on mnie kocha, ale czasem fajnie jest to usłyszeć".

Tatty Teddy; źrodło/source: http://www.angelfire.com/ar2/msbchurch/tattyteddybears/tteddies7.html
Jak to właściwie jest z tym "Kocham Cię"? Moim zdaniem słowa te padają i za rzadko, i za często.

Za często...
Faktycznie, wielu nastolatków (i nie tylko) już po dwóch spotkaniach rzuca drugiej stronie "Kocham Cię" by po paru miesiącach powiedzieć to samo kolejnej osobie, a potem znów kolejnej, przez co z czasem przestają dostrzegać wagę tych słów. A ona wciąż jest wielka.

Za rzadko...
Czy pamiętasz kiedy ostatni raz powiedziałaś/eś "Kocham Cię"? Nie, nie tylko partnerowi - Mamie, Tacie, Bratu, Siostrze, Babci, Dziadkowi... "Niby wiedzą, że ich kochasz, ale czasem fajnie jest to usłyszeć." Dlaczego z taką łatwością rzuca się te słowa obcej osobie, a tak ciężko powiedzieć je najbliższym?

Zawsze ilekroć zbliża się rocznica śmierci którejś z bliskich osób, a niestety sporo mam takich rocznic w roku, nachodzi mnie właśnie taka refleksja, czy zdążyłam im powiedzieć wszystko, co chciałam, czy wiedzieli, jak bardzo byli dla mnie ważni... "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..." Czy tym, którzy zostali, również okazuję jak bardzo są mi bliscy? Pamiętam, że kiedyś przytulenie Mamy czy Taty, zwłaszcza przy znajomych, traktowałam jak "obciach", bo przecież jestem już "duża". A teraz? Bardziej świadoma kruchości ludzkiego życia, boję się nawet samej myśli, że kiedyś ich zabraknie, boję się, że nie zdążę im okazać jak bardzo ich kocham, jak bardzo cieszę się, że są. Dlatego gdy mam okazję przytulam ich i mówię o swoich uczuciach, tak samo jak mówię o nich mężowi i naszemu synkowi, przytulając go, choć zdaję sobie sprawę, że może jeszcze nie rozumie wszystkich słów, które słyszy. Potrafię również zadzwonić do bliskich mi osób tylko po to, żeby im powiedzieć, jak są dla mnie ważni, podziękować za to, że są.

A Ty? Komu dziś powiedziałaś/eś, ze go kochasz? :)

13 komentarzy:

  1. Ja to w kółko powtarzam Witkowi :P Chociaż ostatnio równie często wyznaję mu, jak bardzo mnie wnerwia...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wnerwiania, to czasem moja praca w domu wygląda tak, że co dwie do pięciu minut odrywam się od projektu i przynoszę z powrotem do pokoju syna, który zdążył zawędrować pod drzwi kuchenne. Wtedy się zastanawiam, czy on nie myśli, że jego matka jest strasznie wnerwiająca, kiedy ustępuje mi po godzinie takiej "walki". ;D

      Usuń
  2. Ja codziennie powtarzam dziadkom, ze ich kocham, i ze wspaniale ze sa;) No i mojemu synkowi milion ray na dzien;) to takie piekne slowa, milo czuc sie kochanym i potrzebnym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I miło dać innym odczuć, że są kochani i potrzebni. ;)

      Usuń
  3. Zosi, przynajmniej raz dziennie. Menżowi choćby w porannym smsie :) Trzeba o tym pamiętać :) warto o tym przypominać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Czekam na zajawki postów w G+. Już obserwuję, mam powiadomienia i nic mnie nie ominie :D

      Usuń
    2. Oj warto - te słowa nadal mają wielką moc. ;)

      PS. Mam nadzieję, że G+ będzie lepiej działał z powiadomieniami niż FB. Wiele osób się skarży, że bez opłacenia posty docierają do max 1/3 lubiących i mało kogo spoza tego kręgu.

      Usuń
    3. Oj... U mnie to tak dociera czasem do 1/4 i mniej :/ A g+ zawsze podrzuca :D tym bardziej, jak krąg ma się w powiadomieniach :)

      Usuń
    4. O - mniej też się zdarza, bo bywa, że i 5 osobom się wyświetli, jeśli wierzyć statystykom FB. Dlatego ulubione blogi mam jeszcze w obserwowanych w google, bo inaczej większość fajnych postów by mnie ominęła.

      Usuń
  4. Olkowi kilkanaście razy dziennie i chyba powoli zacałowuję go na śmierć :)
    Rodzicom też bardzo często, bo są naprawdę wspaniali. Pawłowi, jak mnie najdzie nostalgia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, też czasem mam wrażenie, że tego mojego szkraba zacałuję na śmierć. ;) Korzystam nim będzie "weeeeź się, maaaamooo". ;p Bo chyba każdy ten okres w życiu przechodzi. ;)

      Usuń
  5. Ja mojemu nie-mężowi powiedziałam kocham po tygodniu czy dwóch, ale zakochałam się w nim tak naprawdę długo wcześniej. Jesteśmy ze sobą dopiero dwa lata, znamy się od czterech, a za 3 miesiące urodzi nam się córeczka:) Miłość wyznaję mu tak często jak tylko mogę, bo zwyczajnie tego potrzebuję. On mówi rzadko, bo nie chce, żeby te słowa straciły znaczenie, za to okazuje mi swoje uczucie na każdym kroku:) Rodziców mam dość daleko, ale słyszą ode mnie to odpowiednio często. Sami zawsze byli powściągliwi, może stąd moja potrzeba częstego wyrażania uczuć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci to chyba w chromosomie Y mają zapisane rzadkie mówienie o uczuciach (jakichkolwiek).

      PS. Ja do mojego męża zdążyłam się wprowadzić, nim mu powiedziałam, że go kocham (ale dobrze wiedząc, że tak jest), bo spędzaliśmy razem tyle czasu, że zaczęłam się zastanawiać, po co ja mieszkanie wynajmuję, jak w nim tylko moje rzeczy mieszkają. ;D To był pełen spontan - ja do niego: "wiesz co? przeprowadzam się do ciebie, bo mnie i tak nigdy w domu nie ma", na co on: "spoko" i już następnego dnia moje rzeczy zmieniły miejsce pobytu. :P

      Usuń