sobota, 15 marca 2014

PRZEPRASZAM, TO SKLEP CZY OBORA?

Naszło mnie po weekendowych zakupach na wspomnienia, bo widzę, że czas leci, a zmian nie ma - chyba, że na gorsze. Z marketami wszelkiej maści miałam do czynienia i jako klient, i jako pracownik, i jako kierownik. Przyznam szczerze, zwłaszcza po obserwacji z tej nieklienckiej strony, że niektórzy klienci, zwłaszcza Ci sprawiający wrażenie dość eleganckich, przekraczając krok marketu zmieniają się w zwykłe bydło.

źródło/source: http://biznes.trojmiasto.pl/Ile-zarabia-tajemniczy-klient-w-Trojmiescie-n40124.html?&id_news=40124&strona=1
Większość ludzi wchodzi do sklepu, robi zakupy, płaci i wychodzi, może nawet część ma niemile wspomnienia, bo pracownik był nie w humorze (zapewne po kontakcie ze zwierzęciem kopytnym przebranym za człowieka), ale niestety, choć wydaje nam się, że tak samo robi każdy klient, to jesteśmy w błędzie. Poniżej, z przymrużeniem oka, przedstawiam krótki poradnik jak zostać bydlęciem sklepowym:

1. Wybierając pieczywo wymacaj (bez rękawiczek) jak najwięcej chlebów i bułek w koszyczku, wybierz kilka, nie zapomnij potem zostawić tego woreczka w którejś z lodówek lub między pomidorami.

2. Wybierz produkt mrożony - pizzę, mieszankę warzywną, a najlepiej lody, po czym zabaw się z pracownikami w chowanego i ukryj ją za masłami w lodówce (bo przecież lodówka i zamrażarka to to samo), a najlepiej za herbatami. Chociaż nie, one są zafoliowane - lepszy będzie regał z mąką.

3. Kurczę, masz w wózku o 1 śmietanę za dużo? Wciśnij ją między opakowania z kawą, najlepiej "na chama", żeby kubeczek pękł, a jego zawartość rozlała się po towarze. Możesz też ją ukryć w koszu z ubraniami, koniecznie na samym dnie, może nie znajdą. Nie chcesz robić aż tyle problemu pracownikom? Nie ma sprawy - włóż do zamrażarki, przecież to to samo co lodówka.

4. Bakalie luzem są przecież po to, żeby je zeżreć na miejscu, a każde miejsce jest dobre na ukrycie łupinek po fistaszkach lub pistacjach. Każde, oczywiście oprócz kosza na śmieci.

5. Napoje na półkach, batoniki, draże i inne niewielkich gabarytów produkty spożywcze oczywiście również służą wyłącznie gratisowej konsumpcji na miejscu, Nie zapomnij potem cisnąć pustego opakowania byle gdzie.

6. Ciastka w opakowaniach zbiorczych służą do degustacji, tylko nie wiadomo czemu są normalnie w półkach i czemu ta zasrana hostessa gdzieś poszła. To nic - otwórz tyle opakowań, ile dasz radę, zjedz po 1-2 ciasteczka i odłóż byle gdzie.

7. Artykuły z dłuższą datą ważności zwykle wykładane są pod lub za tymi z krótszą, wygrzeb więc z lodówki/zamrażarki wszystkie z krótszą datą, odłóż gdzieś na bok, weź jedno opakowanie produktu z najdłuższą datą, to nic, że jest miesięczna i ledwie dwa dni dłuższa od tych odłożonych - w końcu musisz zjeść ten produkt już dziś! Musisz przy tym zapamiętać, żeby nie odłożyć wyjętych wcześniej artykułów na miejsce, a zwłaszcza, gdy wyciągnięte zostały poza lodówkę/zamrażarkę.

8. Podobnie sprawa ma się z owocami i warzywami - te z późniejszej dostawy na pewno są niżej, tak mówiła pani Halinka spod piątki, zdejmij więc te górne kartony i odłóż na bok, koniecznie w jakieś miękkie warzywa lub owoce. Pomidory i pieczarki są wprost wymarzone, by ułożyć na nich jakiś stosik.

9. Patrz! Pracownica chodzi i składa ubrania w koszach lub na półkach, chodź za nią krok w krok, podnosząc każdy poskładany przez nią ciuch, koniecznie chwytając go kciukiem i palcem wskazującym jak szczypczykami. Nie zapomnij przy tym przy każdym dodawać komentarza: "Jaka szmata, ciekawe kto to kupi..."

10. A jak już przy ubraniach jesteśmy - wiele małych marketów/dyskontów ma ubrania wyłożone w koszach. Chcesz kupić czy nie, rozpakuj przynajmniej jeden ciuch w każdym koszu - Twoja świeżo rozpakowana S-ka, na pewno będzie inna od tych wypakowanych identycznych z nią S-ek. W tym tygodniu mają tylko męskie? Nieważne - możesz szukać dla brata, nawet jeśli go nie masz.

11. Jeśli rozważasz zakup jakiejś rzeczy, odłóż ją - tylko nie do swojego koszyka, ale z powrotem na stos tych samych rzeczy. Rzuć się z łapami na klienta, który ośmieli się ją wziąć, wyrwij mu ją z rąk, dla lepszego efektu jeszcze odpychając i wrzeszcząc, że ten ślepy debil nie widzi, że ją sobie ODŁOŻYŁEŚ. Jeśli się rozmyślisz, nie odkładaj jej z resztą, jeszcze ten klient mógłby ją kupić. Odejdź kawałek dalej i schowaj gdzieś pod proszkami do prania, albo w kartonach z winem.

12. Zapomniałeś sobie zabrać koszyczka? Nie ma się co martwić - można przecież byle gdzie, a najlepiej na podłogę, wywalić z kartonu wszystkie jabłka/pomidory/herbaty/cokolwiek i użyć go zamiast koszyczka.

13. Przeczytałeś źle cenę na półce z towarem? Zwyzywaj kierowniczkę, która uświadomiła Ci Twój błąd. Zbluzgaj także jej rodzinę do siedmiu pokoleń wstecz od łatwo prowadzących się, złodziejek, czy jakie tam inne finezyjne obelgi przyjdą Ci do głowy. No przecież nie dociera do debilki, że cena jest 1,79zł, to nic, że cena dotyczy gum do żucia ("cenówka" z opisem towaru), a ty chciałeś kupić wiszącą wyżej "Kropelkę" (po 5,45zł).

14. Jeśli towar na kasie ma inną cenę niż na półce, zamiast poprosić o wezwanie kierownika lub pójść do Biura Obsługi Klienta, zbluzgaj kasjerkę od złodziejek. W końcu pewnie zhakowała terminal i system kasowy, żeby te 2gr przesłano na jej konto.

15. Nie zapomnij ponarzekać na tempo obsługi kasjerki. Jeśli kasuje kogoś przed Tobą, choćby robiła to bardzo szybko, krzycz głośno: "Pośpiesz się ty [tu wstaw obelgę], nie mam całego dnia, żeby tu stać i czekać aż taka ślamazarna [kolejna obelga] nauczy się kasę obsługiwać". Oczywiście jak już zacznie kasować Twoje towary, każ jej robić to wolniej, bo nie jesteś na wyścigach, koniecznie wciskając w wypowiedź ze trzy obelgi na kasjerkę.

16. Pamiętaj żeby, mimo upominań kasjerki/kasjera o położenie - postawić szklane butelki na taśmie. Jeśli przy ruchu taśmy kasowej spadną i się stłuką, nie zapomnij naubliżać kasjerowi i jego rodzinie co najmniej do dziesięciu pokoleń wstecz.Aha. I niech ci jeszcze, słudzy - tzn. pracownicy przyniosą nowy towar. Jaśnie Panu się należy!

17. Nie zapomnij także każdej napotkanej pracownicy czy pracownikowi powiedzieć, że tak to jest, jak się ma tylko podstawówkę, to zostaje tylko po markecie zapierdzielać i Panom usługiwać.

18. No i najważniejsze - jeśli kierownik lub kierowniczka odmówi przyjęcia zwrotu towaru, ponieważ sam zniszczyłeś towar (np. próbujesz oddać pomiętoloną książkę, której nikt nie kupi), zacznij niszczyć go jeszcze bardziej, wrzeszcząc przy tym opętańczo: "Nie przyjmiesz zwrotu, ty [wstaw obelgę]?! To ja se z tym teraz mogę TAK! I TAK! I TAK! I TAK!" Pamiętaj - im większa publika tym lepiej. Niech widzą jak pokazałeś tym sklepowym oszustom!



Tak, naprawdę tacy ludzie przychodzą do sklepów i nierzadko są to ludzie bardzo dobrze ubrani, sprawiający wrażenie bardzo kulturalnych. Cóż - pozory mylą...

6 komentarzy:

  1. HAHAHA, uśmiałam się! Niestety taka jest prawda, najgorzej to chyba przed świętami.. Karpie, etc.. Pozdrawiam i zapraszam do siebie, będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed świętami kopytnych zdecydowanie przybywa, może to renifery św. Mikołaja. :P

      Usuń
  2. Padłam. Genialny tekst. Nic dodać nic ująć. Takie polskie realia. Niestety miałam okazję pracować w tej branży i to była chyba moja najgorsza praca w życiu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też ją wspominam najgorzej, ale nie cała pracę w handlu, tylko w markecie. W małych osiedlowych sklepikach jest zupełnie inaczej, pewnie dlatego, że jest mniejsza anonimowość. :)

      Usuń
  3. he he . I już wiem, że kopyt nie mam :) Na szczęście, ale nieraz trafiłam na nieprzyjemną obsługę... Wszędzie jednak trzeba być kompetentnym, nawet na kasie. Chociaż ostatnio naprawdę trafiam jedynie na przypadki cywilizowane :) No, ale skoro sytuacje opisane przez Ciebie są standardem, to są będę i na wkurzającą obsługę patrzeć przychylnym okiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście standardem nie są, ale niestety do rzadkości nie należą. Jasne, wiem, że trzeba byc kompetentnym na każdym stanowisku, zwłaszcza takim, które wiąże się z obsługą klienta/petenta, ale klient też jakieś minimum kultury powinien umieć zachować. Na szczęście tych kulturalnych jest większość. :)

      Swoją drogą, najgłupszy ochrzan, jaki dostałam od klienta, a dokładniej klientki był za to, że ...uśmiecham się do niej. ;D

      Usuń