sobota, 8 marca 2014

POBIEGAMY? czyli o tym dlaczego warto biegać...

Powracamy do tematu biegającej mamy. Nie od wczoraj wiadomo, że aktywność fizyczna jest dobra dla zdrowia (również psychicznego) gdyż, jak słusznie mówi stare przysłowie, "w zdrowym ciele zdrowy duch".

source/źródło: http://mountainbuggy.com/us/Community/Blog/a-champion-buggy-for-a-champion-runner
Jak często powtarzam - bieganie jest świetną formą aktywności dla matek, gdyż dzięki specjalnym wózkom mogą to robić z dzieckiem w trakcie jego spaceru. Na początku może być to nieco dziwne uczucie, zwłaszcza dla osoby nie biegającej wcześniej z wózkiem, możemy się też spotkać z różnymi dziwnymi reakcjami otoczenia, o czym pisałam już TUTAJ. Ale warto! Dlaczego?

1. Bieganie poprawia kondycję i zwiększa naszą wytrzymałość. Ludziom aktywnym (nie mylić z tymi, którzy mają szczęście być chudymi bez wysiłku) wiele rzeczy przychodzi łatwiej- nawet zwykłe porządki mniej ich męczą, w pracy dłużej zachowują energię, niczym reklamowe zajączki na Duracellu, a wejście po schodach na 10-te piętro, gdy winda nie działa, nie powoduje u nich zadyszki i stanu niemal zawałowego. Kobiecie aktywnej, ze względu na lepszą wytrzymałość i kondycję, znacznie łatwiej  jest w końcowych miesiącach ciąży, przy porodzie oraz w powrocie do formy po wszystkim.

2. Bieganie pozytywnie wpływa na układ krwionośny i  oddechowy. Zarówno bieganie jak i związana z tym (przy właściwej diecie) utrata tkanki tłuszczowej mają zbawienny wpływ na tak ważne układy ludzkiego ciała. Serce biegacza jest bardziej wydolne i pompuje więcej krwi, a badania potwierdzają, że biegacze znacznie rzadziej od nieaktywnych osób zapadają na chorobę wieńcową. Badania spirometryczne biegaczy potwierdzają również, że ich płuca są znacznie bardziej wydajne niż te przeciętnego człowieka. Sprawniejsze działanie i współpraca obu wspomnianych układów prowadzi do pkt. 3.

3. Bieganie sprzyja lepszemu dotlenieniu mózgu. Konsekwencją tego jest łatwiejsze przyswajanie nowej wiedzy, lepsze skupienie przy pracy umysłowej, czy zwiększona kreatywność i nowe pomysły, które mogą prowadzić do znalezienia kolejnej pasji nawet do całkowitej odmiany swojego życia, np. dzięki wymianie etatu na własną, innowacyjną działalność gospodarczą.

4. Bieganie pomaga zwalczyć stres i zapobiegać depresji. Nawet jeśli sama myśl o bieganiu wydaje się niektórym stresująca, bo np. mają problem w przełamaniu wstydu przed bieganiem (tak, są takie osoby, które się boją co ludzie pomyślą widząc nas biegających), to warto się przemóc i zacząć. Kojarzycie to przyjemne uczucie po dobrym seksie? Zawdzięczamy je endorfinom, zwanym również hormonem szczęścia, jakie się wydzielają w trakcie łóżkowych igraszek. Ten sam hormon wydziela się również w trakcie biegania, zapewniając siły do działania, rozluźnienie i poczucie spokoju mimo stanu pobudzenia. Dlatego czasem biegacze żartują, że bieganie jest jak dobry seks, pojawia się również pojęcie "euforii biegacza". ;)

5. Bieganie sprzyja utracie zbędnych kilogramów i kształtowaniu zgrabnej sylwetki. Tu należy jednak podkreślić, że jeśli chcemy, by wskazówka na wadze pokazywała mniej, ważne jest zachowanie właściwej diety, w której organizm otrzymuje mniej kalorii niż spala. Jeśli będziemy dostarczać mu więcej, mimo aktywności nie zaobserwujemy utraty wagi, zwłaszcza, że regularne ćwiczenia sprzyjają rozbudowie tkanki mięśniowej, a ta jest cięższa niż tłuszcz, ale przynajmniej dużo bardziej pociągająca. ;D

6. Bieganie uczy dobrego zarządzania swoim czasem. Brak Ci na coś czasu? Znajdź sobie dodatkowe zajęcie, serio. Praktyka pokazuje, że im więcej mamy zadań zaplanowanych na dany dzień, tym bardziej jesteśmy się w stanie zmobilizować i rozplanować właściwie swój czas, by na wszystko go starczyło. gdy mamy "luzy" często odkładamy coś na później, a potem okazuje się, że czasu na to brakuje. Jeśli ktoś mówi, że nie ma czasu biegać, jest to tylko zwykła wymówka, bo tak jak pisałam, nawet matka z dzieckiem może znaleźć czas na bieganie, a co dopiero wolny strzelec.

7. Biegając dajemy dobry przykład dziecku. Bo jak lepiej wpoić dziecku zdrowe nawyki, zachęcić dziecko do aktywności, zadbania o zdrowie i kondycję, niż samemu będąc człowiekiem aktywnym? Wołanie sprzed laptopa do siedzącego przy komputerze dziecka: "Ruszyłbyś się trochę, w piłkę byś pograł, a nie tylko komputer i komputer" raczej do przekonujących nie należy.

8. Biegając możemy brać udział w zawodach. Jest to sposób na sprawdzenie siebie oraz pretekst do wyznaczania sobie kolejnych celów (związanych z poprawą czasu czy zwiększeniem dystansu) realizowanych wraz z właściwym dla naszego stopnia zaawansowania planem treningowym - np. 10km, 15km, 20km, półmaraton, maraton, ultramaraton... Należy dodać, że takie imprezy maja właściwe zabezpieczenie i pomoc medyczną, więc uczestnictwo w nich jest znacznie bezpieczniejsze niż próba samodzielnego ukończenia dłuższego dystansu. To także szansa na poznanie ciekawych ludzi z pasją. A dla innych to pretekst na zebranie kolekcji koszulek biegowych i/lub pamiątkowych medali, za ukończenie każdego biegu, przypominających "dałam/em radę!"


Jak widać - bieganie ma wiele zalet, wartych tego, by ich nie odrzucać na rzecz spędzenia czasu przy kolejnym odcinku "M jak miłość" czy innych "Trudnych spraw". Mamom, którym umknęły posty polecam lekturę następujących tematów: 
- A PO TRENINGU... - izotonik domowej roboty 
- JEDZIEMY NA ZAWODY! - ten pierwszy raz na starcie
I zachęcam do biegania. :)

13 komentarzy:

  1. Ja dzisiaj wyszłam, trochę zbyt łapczywie, ale pierwszy trening za mną, zakwasy się kwaszą, a pewnie jutro będzie masakra, ale i tak było warto. Wiem, że nawet z moim byle wózkiem truchtać się da :P Wiem wiem... Ale innej opcji nie mam, bo małej nie zostawię samej, a na razie wydatków innych jest za dużo. Wiem też, że było warto :D Papa mi się śmieje całe popołudnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po paru razach zapomnisz co to takiego zakwasy, a tempo swoje w końcu sobie wyrobisz - można z pulsometrem biegać we właściwym zakresie tętna, albo wybrać rozwiązanie tańsze i łatwiejsze... Idealne tempo to takie, w którym jeszcze jesteś w stanie rozmawiać bez zadyszki, wychodząc z Zosieńką możesz po prostu mówić do niej. Pamiętam, jak na pierwsze w życiu bieganie poszłam z mężem i nie chcąc, żeby się przy mnie uwsteczniał, narzuciłam takie tempo, że myślałam, że płuca wypluję na parkową alejkę (może to też była kwestia tego, że wtedy jeszcze paliłam jak smok, bo nie umiałam sobie poradzić z rzuceniem).

      A jak Zosieńce się bieganie podobało?

      Usuń
  2. My z mężem biegaliśmy razem kilka miesięcy, i wtedy też paliłam :P Kurcze... Coś w tym jest ;) I wtedy sobie podgadywaliśmy i było spoko. Teraz leciałam marszobiegiem, a właściwie marszotruchtem. Zosia za każdym razem, kiedy truchtałam, to śpiewała :D i jej się podobało, że głos jej drży :D a mnie trochę bolały ręce, ale biegałyśmy po polnej drodze, więc nie było niebezpieczeństwa wynikającego z braku hamulca ręcznego :) Lepiej zacząć co drugie dzień, czy codziennie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! A rzuciłam równo z ciążą, to jednak najlepsza motywacja :D

      Usuń
    2. Ja też rzuciłam palenie równo z ciążą, mąż nieco później, ale jak on rzucił, to już było mi łatwiej. Ja sobie do wózka czasem biorę żelowe rękawiczki rowerowe kupione w Lidlu za 8zł. ;D

      Jeśli chodzi o to jak często biegać - na początku co drugi dzień i w zasadzie ta częstotliwość treningu jest odpowiednia. Nawet wiele planów treningowych sugeruje tak, albo 3-4 treningi w tygodniu (mąż tak nawet przygotowywał się do maratonu, który przebiegł w zeszłym roku). Jasne - są osoby, które biegają codziennie, są nawet takie, które z taką częstotliwością przebiegają maratony (czytałam o babce, która miała cel 265 maratonów w 365 dni), ale 3-4 razy w tygodniu to ilość naprawdę wystarczająca. :)

      Usuń
    3. Witajcie w klubie! Ja też rzuciłam równo z ciążą i nawet sobie nie wyobrażam, że jeszcze kiedykolwiek miałabym sięgnąć po te śmierdziuchy:)

      Ja na początku ciąży jeszcze troszkę truchtałam. Później przestałam jak tylko mdłości się nasiliły:) W tym tygodniu wypróbuję bieganie z wózkiem, aczykolwiek nie wiem jak to wyjdzie bo młody na razie jeździ w gondoli, do spacerówki go przeniosę dopiero gdy będzie siedział:)

      Usuń
    4. Przy gondolce sobie odpuść bieganie z maluchem (dla jego komfortu), bo domyślam się, że jak Budująca, posiadasz zwykły wózek, a nie joggera (nie mylić z "baby jogger" - nazwa firmy, która z wózkami do biegania nie ma absolutnie nic wspólnego). Jak już Kubuś będzie siedział, to możesz próbować truchtać na mało uczęszczanych trasach. :) Niestety zwykły wózek nie posiada wszystkich cech wózka do biegania, co nieco ogranicza możliwości jego wykorzystania.

      Usuń
  3. aa bieganie to nie dla mnie. No chyba, że miałabym osobę towarzyszącą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko w joggerze to też osoba towarzysząca. ;D

      Usuń
    2. Albo pozostaje trening samemu i radzenie sobie z tą samotnością. Fajny artykuł:
      http://treningbiegacza.pl/sposoby-na-urozmaicenie-treningu-samotnosc-dlugodystansowca

      Usuń
  4. U nas biega tata z psem, ja ćwiczę Chodakowską w celu przekształcenia ciasta do pierogów w moje ciało sprzed ciąży ;)
    Ale przymierzamy się do zakupu przyczepki rowerowej, jakoś ufam jej bardziej niż fotelikowi. Jest bezpieczniejsza i bardziej komfortowa dla dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od Chodakowskiej wole Tracy Anderson, ma fajne zestawy na kształtowanie sylwetki bez przerabiania się na mięśniaka. ;)
      A jak się do przyczepki przymierzacie, to może Croozer? Posłuży i jako przyczepka, i jako wózek do biegania z dzieckiem, gdyby Ci/Wam się zachciało. ;)
      http://www.croozer.pl/croozer_kid.html

      Usuń
    2. PS. Też wolę przyczepkę. ;)

      Usuń