wtorek, 11 lutego 2014

PORADNIK DLA RODZICÓW - PasjoMatka poleca

Zapewne przynajmniej część z Was korzystała z poradników dla przyszłych rodziców, czy takich odnośnie opieki nad maluszkiem, szperała po forach i stronach internetowych w odpowiedzi na nurtujące pytania, czy wypytywała położne i pediatrów. Takie już jesteśmy, choć mamy świadomość, że wychowania dziecka nie nauczymy się z książek i portali. Wiele poradników w dużej mierze jednak powiela te same kwestie, czy jest na rynku coś naprawdę wartego uwagi?

źródło: http://lubimyczytac.pl
Mamy nie mówiących jeszcze maluszków nie zniechęcajcie się do postu, bo książkę, której okładkę widać powyżej, chciałabym polecić nawet (a może i szczególnie) Wam, bo macie czas na kształtowanie właściwych nawyków, co jest ciut łatwiejsze niż zmiana przyzwyczajeń. Oczywiście i rodzicemówiących dzieci znajdą tu coś dla siebie.

Można mi zarzucić skąd jako matka niespełna rocznego dziecka wiem, że książka ta jest warta uwagi? Cóż, kiedyś też byłam dzieckiem, często bardzo kłopotliwym dzieckiem, a czytając ją i wspominając tamte czasy zdałam sobie sprawę, że bywało, że to właśnie słowa rodziców popychały mnie do zbuntowanych zachowań. Broń Boże - nie zrzucam na nich winy za swoje nieposłuszeństwa, bo przyznam szczerze, że gdyby nie lektura tej książki, wiele kwestii pewnie sama bym powtarzała, z troski o moje dziecko i w absolutnym przekonaniu, że postępuje właściwie.

My, jako rodzice, bardzo często przyznajemy sobie patent na nieomylność, często wydaje nam się, że wiemy co czuje dziecko, ale nierzadko w dobrej wierze popełniamy błedy. Chyba największym z nich jest zaprzeczanie odczuciom i uczuciom, o których nasza pociecha nam mówi. "Nie, nie ściągaj swetra, nie jest ci gorąco." "Na pewno kochasz swojego małego braciszka, jak możesz mówić inaczej?" "Oj, to wcale nie jest trudne, zobacz..." Ktoś pamięta podobne z dzieciństwa i swoje uczucia jakie temu towarzyszyły? A to tylko wierzchołek góry lodowej grzeszków, jakie zdarza się rodzicom popełniać w kontaktach z dziećmi. Z dorosłymi czasem też. ;)

Książka jest napisana przez zagraniczne autorki, ale zawiera również doświadczenia polskich rodziców, a wiec w rodzimych realiach. Nowsze wydania zapewne będą nieco ubogacone, moje (z 1993r.) zawiera sześć najistotniejszych działów:
1. "Jak pomóc dzieciom, by radziły sobie z własnymi uczuciami" (rozdział między innymi o tym jak nie odbierać dziecku prawa do czucia tego, co czuje, w przekonaniu, że znając życie lepiej - wiemy lepiej, tylko pomóc mu jego uczucia zrozumieć)
2. "Zachęcanie do współpracy" (jak mówić o swoich uczuciach, co nas denerwuje lub boli, a co cieszy, jak zachęcać dziecko do pomocy opisując problem czy udzielając informacji, zamiast oskarżeń i pytań w stylu "Czemu to mleko jest rozlane?")
3. "Zamiast karania" (przy czym "kara" jest tu pojęciem bardzo szerokim - od klapsa po szlaban na TV; oczywiście rezygnacja z kar nie oznacza przyzwalania dziecku na każde zachowania, ale ukazana jest inna ścieżka naprowadzenia dziecka na "właściwy tor", bardziej przyjazna rodzicowi i potomkowi)
4. "Zachęcanie do samodzielności" (jak zamiast być "ciocią Dobra Rada", która wszystko poda, na wszystkie pytania odpowie i we wszystkim doradzi, nauczyć dziecko dokonywania wyborów, szukania odpowiedzi i rozwiązań, czy zachęcić do korzystania z cudzych doświadczeń)
5. "Pochwały" (bo nie każde "ładny rysunek" jest odbierane przez dziecko jako pochwała, czyli jak chwalić, żeby dziecko naprawdę poczuło się pochwalone i jak nie podcinać mu skrzydeł)
6. "Uwalnianie dzieci od grania ról" (o tym jak nie dać dziecku pozostać z życiową rolą kłamczuszka, księżniczki, obżarciucha, bałaganiarza, brudasa... wymieniać można w nieskończoność, a nierzadko to rodzic w daną rolę potrafi swoją pociechę wpędzić)

Sama forma książki jest bardzo przyjemna i nie męcząca w czytaniu. Czasem niemal nie czuje się, że czyta się poradnik - znajdziecie w nim dużo przykładowych dialogów, również w znacznie łatwiej przyswajalnej (i zapamiętywalnej) formie komiksów, zestawiających różne zachowania i ich skutki. Są tam też ćwiczenia dla rodziców oraz miejsce na własne spostrzeżenia i notatki, jeśli ktoś odczuwa potrzebę ich robienia.

Gorąco polecam, nawet jeśli nie zakup, to przynajmniej wypożyczenie i lekturę. :)

8 komentarzy:

  1. Zaciekawił mnie rozdział "Uwalnianie dzieci od grania ról". Ciekawa jestem czy w praktyce wychodzi tak łatwo jak piszą w poradnikach. Nie mogę się już doczekać etapu mówienia:) A to jeszcze trochę czasu przed nami. Ale myślę, że jakbyśmy się nie starały nie zawsze wyjdzie idealnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno z dnia na dzień nie uwolni się dziecka od grania jakiejś roli, zwłaszcza jeśli było w nią wpędzane kilka czy kilkanaście lat, ale być może pozwoli uniknąć rodzicom właśnie wpędzania w takie role, bo jednak słowa mają duże znaczenie. Nieważne czy mówi się do dziecka, czy rozmawia z dorosłym, niewłaściwie dobrane, nawet jeśli wypowiedziane w dobrej wierze, mogą sprawić przykrość.
      Mój maluch też jeszcze nie mówi, na razie gaworzy, wydaje jakieś swoje dźwięki i powtarza sylaby: ba, ma, ta, ga, da, be... itp. czasem mu z tego przypadkiem wyjdzie mama, tata, czy baba, ale mam świadomość, że na razie to tylko taki traf, że akurat te dwie sylaby po sobie złożył. ;)

      Usuń
  2. a ciekawe, czy w mojej bibliotece się znajdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Nie sądzę, niestety, chyba, że masz ochotę pożyczyć na przeczytanie :)

      Usuń
    2. Trochę mam km do Poznania, ale na razie mam znajome mamy z Wrocławia w kolejce. ;)

      Usuń
    3. No to po kolejce można wrzucić w kopertkę i na tydzień do mnie przysłać :)

      Usuń
    4. Też jest to rozwiązanie, chyba, że znajomi z Poznania mnie wcześniej nawiedzą. :)

      Usuń