środa, 19 lutego 2014

OJCIEC - GORSZY RODZIC?

W życiu różnie bywa, zdarza się i tak, że rodzice się rozstają, a dziecko (lub dzieci) zostaje z Mamą. Bywa, że ojciec zwyczajnie się ulatnia - przerośnięty zmianami i obowiązkami związanymi z rodzicielstwem, niedojrzały do swojej roli. Krytyka pod jego adresem jest całkowicie zrozumiała. Jednak mniej się mówi o tej drugiej stronie medalu, gdy ojcu nie pozwala się byc ojcem, choć ten tego pragnie, a dziecko Taty też potrzebuje. Bywa, że rodzice rozchodzą się z przyczyn wynikających z relacji między nimi, np. z powodu notorycznych zdrad, a wtedy dziecko przeważnie zostaje z matką i zaczynają się matczyne "gierki", bo inaczej tego nazwać nie można.

fot. iStock, źródło: http://dzieci.pl/kat,1033553,title,Cudowna-transformacja-ojca,wid,13976250,wiadomosc.html
Niektóre matki po rozwodzie, niezależnie od tego z czyjej winy on nastąpił, uznają za stosowne mścić się na  byłym mężu. Jeśli one były przyczyną rozwodu zwykle zaczynało się od szantażu "bo nie zobaczysz dzieci" ilekroć mąż wspominał o odejściu. Gdy to on był winny rozpadowi małżeństwa, wtedy mamusina "zemsta" stawała się, w każdym razie w jej odczuciu, uzasadniona. A gdzie w tym wszystkim miejsce na dziecko i jego potrzeby?

Kiedyś wydawało mi się, że to normalne, że przy rozstaniach to matka dostaje opiekę nad dzieckiem, ale od jakiegoś czasu nie jestem tego taka pewna. Jak stali czytelnicy bloga pewnie zauważyli - jestem żoną rozwodnika, który ma dzieci z poprzedniego małżeństwa. Poznaliśmy się dłuższy czas po jego rozwodzie, którego przyczyną było lekkie prowadzenie się jego byłej żony. Pomimo tego oraz faktów, że kobieta imprezowała sporo, do domu często wracała na czworaka (i cudzysłów nie jest tu potrzebny), a dzieci zostawały bez opieki, bo mąż był w pracy, pomimo tego, że stosowała wobec dzieci przemoc psychiczną i zastraszanie - to ona dostała opiekę nad dziećmi. Łapki po alimenty, które mąż dobrowolnie płaci, wyciąga bardzo chętnie, ale podczas rozmów o spotkaniu z dziećmi, to wiecznie był jakiś problem. Kiedy dochodziło do spotkań miałam okazję widzieć więź ojca z dziećmi i to, że obu stronom ten kontakt jest potrzebny. Niestety, choć starsze dzieci mogły zaprotestować przeciw zachowaniom matki, to młodsze nie miało wiele do gadania - nie pozwoliła mu jechać, to nie jechał, zabrała mu telefon i nie zawołała do domowego, to nie można było z nim pogadać. W końcu w sądzie została złożona sprawa o ustalenie widzeń, widzenia ustalone, ale co z tego, gdy matka się nie stosuje? Z policją przyjść i się szarpać? Przecież nie taki obraz dziecko chciałoby widzieć. Z drugiej strony im dziecko dłużej z dala od taty i bardziej indoktrynowane, tym bardziej w ojcu widziało tego złego (łącznie z tym, że dziecko zaczęło we mnie upatrywać przyczyny rozstania rodziców, choć rozstali się na parę lat przed tym, nim poznałam mojego męża). A dziecko rośnie, zaniedbywane, do szkoły chodzi w brudnych lub zniszczonych ubraniach, bywało, że w zimie bez kurtki i skarpetek paradował (bo tak mu się zdarzało do nas przyjechać, jak już go puściła). Zwracanie matce na to uwagi - jak grochem o ścianę. Próba odebrania matce dzieci? Co z tego, że pije, że zaniedbuje i zostawia bez opieki, że z imprez wraca z różnymi mężczyznami? Przecież to MATKA - jak to jej dzieci zabrać? Przecież ona tylko miłości szuka... Ciągle jeszcze żyjemy w kraju, gdzie wg sądu lepsza najgorsza matka niż najlepszy ojciec.

Widziałam jak mąż przeżywa ograniczenie kontaktu z najmłodszym dzieckiem, zaczęłam szukać i okazuje się, że takich ojców jest więcej. Dużym wsparciem dla mnie, abym ja mogła być wsparciem dla męża, była rozmowa z twórcą strony ODDAJCIEmiTATĘ i jej FanPage'u na Facebook'u, który również walczy o każdą możliwość spotkania się ze swoim synkiem i któremu wiele osób w tej walce kibicuje, wraz z nim ciesząc się z każdego jego spotkania z Antosiem, a są wśród nich również rozwódki z dziećmi, które rozumieją potrzeby swoich pociech. Innym przykładem jest ojciec Zuzi i Zosi, autora strony ChcęDoTaty, na której możecie się zapoznać z jego historią.

Problem w relacjach matki i ojca dziecka utrudniający tacie kontakty z pociechą nie tylko ma wpływ na ojca. Jeśli w oczach matki, to ma być kara, to dlaczego karze w ten sposób swoje dziecko, które potrzebuje kontaktów z ojcem? Dlaczego karze je zwykle pozbawiając również kontaktów z dziadkami (ze strony ojca)? I za co karze tych dziadków, którzy nie mogą zobaczyć wnuka? Taka matka, powinna sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: czy naprawdę zemsta na byłym jest dla niej ważniejsza od potrzeb ich dziecka?

Dobrze, że coraz więcej mówi się o tym problemie, bo nie jest rzadkością gdy rozwód rodziców w praktyce oznacza również rozwód ojca z dzieckiem, nawet gdy mieszkają w jednym mieście, choć ten fakt, oraz wiek dziecka umożliwiłyby opiekę równoważną, o która walczą w Stowarzyszeniu Forum Matek Przeciw Dyskryminacji Ojców. Mam nadzieję, że z upływem czasu więcej będzie zmian na lepsze i Tata (nie mówię o kimś, kto tylko spłodził i olał) będzie traktowany na równi w prawach rodzicielskich z Mamą, a niepoprawne matki się zmienią. :)

21 komentarzy:

  1. Kurcze moim marzeniem byłoby, aby mój syn mial w ojcu rodzica kumpla i przewodnika życiowego. Nigdy bym sobie nie darowała, gdyby nie mogło się z nim widywać, dlatego być może tak właśnie staram się nawiązać kontakt z ojcem mojego dziecka, by ono mogło go mieć przy sobie bez względu co pomiędzy nami zaszło i jakimi uczuciami się darzymy. Trzymam kciuki za twojego męża! Wierzę, że za kilka lat gdy dzieci twojego męża porosną odpłacą się swojej matce tym samym. A od ojca nigdy się nie odwrócą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dojrzałe masz podejście do tej kwestii. Wielką szkodą jest to, że matka, która chciałaby, by jej dziecko miało Tatę, a nie tylko ojca, ma z tym problem, a taka której dzieci Tatę mają, potrzebują kontaktu z nim, a jemu także na nim zależy - utrudnia go lub uniemożliwia, chcąc się odegrać na ojcu, a o dzieciach nie myśląc. Życzę Ci, żeby się udało i Kubuś miał Tatę. :)

      PS. A matka już po części konsekwencje swoich zachowań ponosi - starsze dzieci nie chciały z nią świąt spędzić i, pomimo posiadania dużej rodziny, spędziła je tylko z najmłodszym dzieckiem, które po kolacji Wigilijnej uciekło przed komputer. Nawet mi się jej żal zrobiło, bo mi by chyba serce pękło, gdyby moje dziecko (nie mówię o takim, które ma już własną rodzinę) nie chciało spędzić ze mną ani jednego dnia świąt...

      Usuń
    2. Myślę, że po jakimś czasie znajdzie się taki wrażliwy i dobry człowiek co mnie i Kubę pokocha bo każdy zasługuje przecież na szczęście:>

      Dla mnie jako dla matki byłoby porażką gdyby tak dzieci mnie traktowały. Ona zrozumie za kilka lat jaki błąd popełniła, zawsze tak jest. Tylko zazwyczaj jest już na to za późno i tych relacji z dziećmi nie da się odbudować.

      Usuń
    3. Życzę Ci, żeby Twój przyszły partner pokochał Kubusia równie mocno jak Ciebie. A co do ojca Kuby - mam nadzieję, że jeśli poczuje ten instynkt ojcowski, to w rozsądnym czasie, a nie dopiero po latach, gdy dziecko już będzie miało ułożony swój świat, ze swoim ojczymem, który dla niego będzie kochanym Tatą. Co innego gdy dziecko ma tatę nawet nie mieszkającego z mamą, a potem dostaje "drugiego" w postaci nowego partnera mamy, a co innego, gdy dziecko ma ułożone wszystko, a nagle pojawia się całkowicie obcy facet z tekstem "Cześć, jestem Twoim tatą".

      Usuń
  2. Twój mężczyzna zasługuję na miano supemena. Chciałabym by choć w 1/3 ojciec mojego dziecka taki był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze dorośnie, czego Ci życzę. Faceci zawsze dorastają później, a Iwo pojawił się w jego życiu dość niespodziewanie i pewnie te 9 miesięcy to dla niego było za mało. Zwłaszcza, że chyba nie do końca ma pojęcie o małych dzieciach, skoro już chce synka na weekendy zabierać, choć to chyba lekki krok naprzód - przejawia zainteresowanie,

      Usuń
  3. Nie rozumiem takich sytuacji i przekonania sądu, że to matka jest najlepsza dla dziecka. Nie jest ważne, że pije, nie dba, ma wszystko gdzieś. Współczuję z całego serca takim ojcom, którzy muszą na coś takiego patrzeć i zgadzać się, bo nie mają znikąd wsparcia. Może gdyby więcej ojców się buntowało, kontaktowało z mediami, żeby nagłaśniać sprawę, to powoli zaczęłoby się to zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszą się z tym godzić i jeszcze mają problem, żeby się z tym dzieckiem zobaczyć, bo nie ma "narzędzi" umożliwiających egzekwowanie swoich praw. Co z tego, że przyjedzie po dziecko, skoro matka go nie chce wypuścić? Policję ma wezwać? Żeby dziecko poczuło się jak przedmiot, który z pomocą policji rodzice sobie wydzierają? Nie, to nie w stylu mojego męża. Za to jego byłej nic nie przeszkadzało w wezwaniu policji, że niby mój mąż ją nęka i nachodzi, choć przyjechał po 2 miesiącach niewidzenia syna, mając w wyroku widzenia co drugi cały weekend. Ba, zarzuciła mu nawet, że chciał ją bić i okraść, czego na szczęście nie potwierdziła koleżanka, która akurat była u niej z wizytą... Odpuścił sobie przyjazdy, żeby dziecka nie stresować, tylko dzwoni (o ile mu się uda dodzwonić) i zaprasza do nas. Jasne, można pozwać do sądu o niestosowanie się do wyroków, tylko sprawa potrwa, zakończy się może 100zł kary i raczej nic nie zmieni. Ja mam wrażenie, że tej kobiecie się wydaje, że w wychowaniu dziecka wystarczy jej pomoc Kazimierzów Wielkich, Władysławów Jagiełłów i Zygmuntów Starych, a zapomina, że dziecko prócz potrzeb materialnych ma i inne. Męża cieszy fakt, że starsi synowie go często odwiedzają, nie zważając na zdanie matki w tej kwestii, że akceptują młodszego przyrodniego brata, a właściwie to wręcz ubóstwiają naszego synka. Ale za tym najmłodszym dzieckiem z poprzedniego małżeństwa mąż bardzo tęskni, bo nie widział go od świąt, a wcześniej przez prawie pół roku, a przecież nawet kontakt z pozostałymi dziećmi tego nie zastąpi.

      Usuń
  4. Hmm wydaje mi się że też duże znaczenie ma to, jaki był powód rozpadu małżeństwa.. . Bo jeśli taki "tatuś" robi jakieś świństwa to tym lepiej gdy dziecko jest dalej od niego, bo czasem lepszy brak ojca... życie pisze różne scenariusze ciężko jednoznacznie to ocenić...


    try-2-fit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy co masz na myśli jako "świństwa", bo przecież nawet zdradzenie matki nie deprecjonuje od razu mężczyzny jako ojca. Pisząc o problemie miałam na myśli tych ojców, którzy w roli Taty się sprawdzali, a nie mają kontaktu z dziećmi z czystej złośliwości swoich ex. Rozumiem matki, które chcą chronić dziecko przed patologicznym ojcem - bijącym, molestującym etc., ale nie rozumiem matek krzywdzących swoje dziecko dla zemsty na byłym i tego, że z takimi praktykami praktycznie nie można walczyć.

      Usuń
  5. Ja się przekonałam na własnej skórze, jaki tata jest potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, mój Tato jest wspaniałym ojcem i dla mnie wielkim autorytetem. Moja Mama jest przecudowną kobietą, ale i tak bardziej związana emocjonalnie jestem z Tatą, do tej pory to z nim więcej rozmawiam gdy coś mnie gryzie. Widać powiedzenie "córeczka Tatusia" nie wzięło się znikąd. :)

      Usuń
  6. To jest straszne nie mieć ojca. Ja miałam - początkowo byle jakiego, a po rozwodzie przestał się odzywać. Myślę, że tutaj niestety "większość" jest słowem kluczowym. Ci nieodpowiedzialni Tatuśkowie robią "zły PR" tym dobrym, przez co sytuacja nie może się zmienić... No i szkoda, że dzieci, które mają gdzieś tam "Prawdziwego dobrego Tatę" nie mogą się z nim spotykać przez głupotę matki i "niezawisłych sądów"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ci nieodpowiedzialni z reguły, tak jak w Twoim przypadku, znikali z życia dziecka, a do szczęścia brakowało im tylko tego, żeby nie musieli płacić alimentów. Smutne, ale przecież nikogo do bycia ojcem się nie zmusi, tak jak nie da się zmusić do miłości. Tylko dla mnie jeszcze smutniejsze jest gdy matka odbiera dzieciom kochającego ojca, tylko po to, żeby jemu zrobić na złość. I najgorsze jest to, co potrafi z czasem w dziecku zakodować. Mój mąż tą sytuację zna z obu stron. Raz - jako ojciec, dwa - gdy był dzieckiem, jego matka po rozwodzie wciąż mu powtarzała, że jego ojciec to zły człowiek i nie wolno mu się z nim widywać, choć on sam z ojcem ma słabe, ale mile wspomnienia. Dopiero teraz widzi, że może ona nie miała racji, a jego ojciec znalazł się wtedy w takiej sytuacji jak on teraz. Niestety, mąż kontakt z ojcem odzyskał dopiero na krótko przed jego śmiercią.

      Usuń
    2. No mój jest przykładem takiego, który to tylko mój adres potrzebuje do wysłania kolejnego pisma do sądu (żeby długi z alimentów anulować). A myśli o nas - dzieciach ograniczają się do tego, jak tu zmienić pracę, żeby nie mieć zarobków na "papierze". Dlatego moja Zosia ma najlepszego Tatę na świecie :D

      Usuń
    3. Oj Kochana, są tacy, co sobie o adresie dziecka przypominają, żeby to jemu wysłać pozew o alimenty, choć całe życie dzieckiem się nie interesowali. :/
      Dobrze, że choć Zosieńka ma szczęście mieć kochającego i troskliwego tatę, to zawsze cieszy, gdy dzieci mogą mieć to, czego nam bardzo brakowało. :)

      Usuń
    4. Tego się obawiam, bo mój jest na tyle bezczelny, że do tego będzie dążył. Ale wtedy? Wezmę rozwód i idę na bezrobocie :P ale nic nie dam!! A Mojej Zosi cały świat oddam :)

      Usuń
    5. Ja nie rozumiem do końca tej idei alimentów na rodzica. Może ja jestem zbyt wielką idealistką, ale wydaje mi się, że jeśli rodzic wszystko dziecku zapewnia w kwestiach duchowych i ile tylko może w kwestiach materialnych, to dziecko samo z siebie pomoże mu w cięższych chwilach, więc te alimenty na rodzica najczęściej ciągną ci, co się kiedyś na własne dziecko wypięli...

      Usuń
    6. i dokładnie tak jest... niestety, takie prawo

      Usuń
  7. Ja jestem w trakcie sprawy rozwodowej. Nam się nie udało, ale nigdy nie pomyślałabym, żeby odbierać możliwość kontaktu dziecka z ojcem. Choc nie czuję już nic do tego człowieka, dochodziło do wielu awantur, potrafimy usiąść i spokojnie rozmawiać o przyszłości synka, lub o sprawach bieżących z nim związanych. Trzeba umieć utrzymać żal na wodzy, pamiętamy, że jesteśmy rodzicami, a nie małżonkami. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie miałabym dziecko buntować, izolować... To przecież krzywda właśnie dla tej niewinnej istoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, gdyby tylko wszystkie mamy po rozwodach były takie jak Ty, to znam co najmniej sześcioro dzieci (nie tylko te mojego męża), które byłyby szczęśliwsze, bo nie musiałyby przeżywać prócz rozstania rodziców również utraty ojca.

      Usuń