poniedziałek, 3 lutego 2014

MAMA Z TATUAŻEM

Kiedy byłam młodsza wiele razy rozważałam zrobienie sobie tatuażu - wtedy miał być wyrazem buntu przeciwko rodzicom, którzy mimo tego, że osiągnęłam jakiś czas wcześniej pełnoletniość, nadal próbowali mnie trzymać pod kloszem. Teraz, kiedy jestem mamą, trochę ich rozumiem, co prawda mam rodzeństwo, ale jestem ich jedyną córeczką, która w dodatku w dzieciństwie przeżyła poważny wypadek. W każdym razie pomysł ten wtedy został zarzucony z powodu braku funduszy, to nawet dobrze, bo miałam czas przemyśleć czy naprawdę tego chcę.

źródło: http://cietariposta.soup.io/post/341047052/spoko-dupa-biere
Nic się nie zmieniło - nadal w planach mam tatuaż, ale dopiero po drugim dziecku i powrocie do formy po ciąży, bo boję się, że się "rozjedzie" jak przybędzie mi kilogramów. Wiele razy rozważając miejsce dla tatuażu oraz wzór spotykałam się z pytaniem z powyższego obrazka i zawsze odpowiadałam: "jak inna starsza pani z tatuażem", ale teraz słyszę ciekawsze: "Jak Ty to sobie wyobrażasz? Matka z tatuażem?"

Ja rozumiem, że niegdyś tatuaże kojarzyły się głównie z marynarzami i "ludźmi kryminału", ale czasy się zmieniły. Pomijając niektóre, moim zdaniem głupie, pomysły np. tatuowanie sobie twarzy, tani i niestaranny tatuaż w podrzędnym studio czy też naniesienie na skórę czegoś sezonowego, czego za dwa lata można się wstydzić (np. postać z filmu dla młodzieży) - tatuaż może być ozdobą. Teraz wiele tatuaży to prawdziwe małe i duże dzieła sztuki na skórze, mają je ludzie pracujący w różnych branżach, tylko niektórzy mają je w miejscach, które w razie potrzeby można zasłonić ubraniem. Sama też mam wybrane takie miejsce, które umożliwia ukrycie tatuażu w razie potrzeby. Poza tym wszystko się zmienia - teraz mało kogo gorszy więcej niż jeden kolczyk w uchu, wielu też już jest wyrozumiałych dla piercingu w innych miejscach, czy małych tuneli, a kiedyś dla wielu osób osoba z dwoma kolczykami w uchu już była zaliczana w przedstawicieli "niegrzecznej młodzieży". Tylko matki zdają się czasem trafiać w jakąś inną kategorię.

Czy tatuaż u matki (a później babci), to naprawdę coś złego? Czy ma wpływ na to, jaką jest matką? Czy wraz ze zrobieniem sobie tatuażu matka zmienia się w patologiczną? Czy nie powinno byc najważniejsze to, że matka dba o dziecko, troszczy się o nie, poświęca mu wiele czasu, a przede wszystkim - kocha je najmocniej na świecie, a nie to czy ma tatuaże, kolczyki i ile? I czy tylko mnie denerwują teksty, że matce pewne rzeczy już nie wypadają? (Nie mam tu na myśli rzeczy, które każdemu nie wypadają.)

12 komentarzy:

  1. Owszem, co poniektóre osoby uważają, iż powinnam chodzić w sutannie bo byłabym zakryta do kostek, a w dodatku najlepiej gdybym nie spała bo przecież muszę być najlepszą gospodynią domową na całym globie! Bo jak to kurz się zbiera na meblach a ty śpisz?:)
    Co do wyglądu nasze społeczeństwo wykreowało sobie wizerunek matki: zaniedbanej, nieuczesanej i siedzącej w garach.
    Po popieram cie co do chęci zrobienia tatuażu, nikomu nie szkodzisz, to nie szpeci a wręcz upiększa bo szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko:)
    Ja już 6 lat noszę kolczyk w języku i mam go do tej pory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się zawsze podobały kolczyki w języku, myślałam nad takim, ale mężowi bardzo się nie podobają, więc poszliśmy na kompromis, co nie było trudne, bo przeciw tatuażom nic nie ma. :)

      Usuń
    2. Ja tez myślę, że tatuaż to nic "złego". I sobie też planuję zrobić, ale za jakiś czas bo teraz oszczędzam na maraton zagraniczny (a w zasadzie to zakontynentalny:)) I też co rusz słyszę... a jak ty pojedziesz bez dziecka? jak zostawisz? przecież będzie tęsknić? Taka nieodpowiedzialna jesteś... Ech... o tatuażu jeszcze szanownym "krytykującym" nie wspominałam. Co to będzie! Och!:):)

      Usuń
    3. Wow, ambitne plany! Gdzie chcesz maraton zaliczyć? Boston?

      A z tą krytyką to tak jest... Jeśli dziecko będzie miało na ten czas dobrą opiekę, to czemu nie jechać? Zostawić dziecko z dziadkami, żeby pójść na zabawę (np Sylwestrową) jest ok, ale żeby pojechać na zawody już nie? Przecież właśnie realizując swoją pasję (oczywiście "z głową", a nie gdy przesłania nam ona wszystko), dajemy świetny przykład dziecku, że w życiu chodzi o "coś więcej". Lepszy niż gadanie sprzed ekranu laptopa: "tylko siedzisz przy kompie, zrobiłbyś coś innego, ruszyłbyś się, wyszedłbyś na dwór..."

      PS. Jaki ten czas na 25km był? :)

      Usuń
  2. obrazek mnie rozwalił... kompletnie ;)
    Co do tatuażu - nie mam nic przeciwko, jeśli jest ładny. Sama się nie zdecyduję, choć niektóre są całkiem ładne, ale - to nie moja bajka :P A matce wypada dużo więcej nie ż niematce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według niektórych to matce powinien wypadać co najwyżej dysk - od dźwigania dziecka, siat z zakupami i wiadra z wodą do mycia podłóg.

      Usuń
  3. Ja bym chciała tatuaż z imieniem i datą urodzenia synka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkie. :) Ja myślałam o czymś w zupełnie innym kierunku, bardzo podobają mi się tzw. biomechanical tattoo. :)

      Usuń
  4. Nie ma nic złego w tatuażach :) Fakt, kiedyś były one kojarzone z konkretnymi grupami, ale teraz są na tyle powszechne, że te "grupy" od "normalnych" ludzi różni teraz chyba tylko wykonanie tych tatuaży.
    Ja sama mam 3 tatuaże i planuję kolejne 2-3 (ale na razie muszę trochę zrzucić ciałka po niedawnym porodzie i ogólnie dojść do siebie, bo w sumie niecały miesiąc minął od porodu)
    To jak będzie się z tatuażem wyglądać zależy od miejsca zrobienia. Tak samo to jak on będzie wyglądał za n lat.
    I tatuaż nie zmienia matki w patologiczną matkę. To tylko kawałek sztuki jakim ozdobiliśmy swoje ciała.
    A jak ktoś mnie pyta "jak ty będziesz z tym wyglądać jak będziesz miała 80 lat?", niezmiennie odpowiadam "prawie tak samo, ale przynajmniej będę zadowolona, że nie zrezygnowałam z małych przyjemności".
    To nasze ciała, nasze decyzje i nasza starość i nikogo nie powinno to obchodzić, bo to my się będziemy na starość cieszyć/wstydzić decyzji młodości.
    I jeśli moja córka będzie chciała zrobić sobie tatuaż, nie będę jej odwodzić od tego pomysłu. Zadbam tylko by była to decyzja głęboko przemyślana, a nie podszept chwili, bo z tą ozdobą ciężko (i boleśnie) się rozstać. I możliwe, że jak będzie kończyła 18 lat (czyli za 17 lat i 11 miesięcy) dostanie ode mnie na urodziny w prezencie tatuaż :) A może nawet razem pójdziemy i sobie coś zrobimy. Tak jak ja, 13 lat temu z moim ojcem, gdy siedzieliśmy w studiu i jednocześnie byliśmy tatuowani :) Kto wie, kto wie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, moi rodzice nie są aż tak postępowi, często też powtarzali mi: "zrozumiesz jak będziesz miała dziecko i ono się zechce tatuować". Zechce, to zechce, to podobnie jak Ty, zadbam tylko o to, by decyzja ta była przemyślana. :)

      Można spytać gdzie masz tatuaże i jak zniosły ciążę?

      Usuń
    2. Moja mama nie była pozytywnie nastawiona do tatuaży dlatego nie wiedziała o nich póki nie zrobiłam ;) Ale w pewnym sensie i ona się wytatuowała, więc... no cóż. Makijaż permanentny to też tatuaż ;)
      Jak je robiłam to wybierałam miejsca biorąc pod uwagę to jak mogą wyglądać po ciąży czy jak przytyję (do pierwszego tatuażu przymierzałam się 4 lata. Zaczęłam o nim myśleć jak miałam 14 lat, zrobiłam tydzień przed 18 urodzinami).
      Zniosły ciążę dobrze;) nic się nie zmieniły. Ale mam koleżankę którą zrobiła sobie na brzuchu i po ciąży miała bezkształtną plamę... Dlatego tak ważne jest myślenie "co będzie jak...?"
      Jeden mam na stopie, jeden na łopatce i jeden na dole pleców koło kręgosłupa.
      Kolejne planuję: idący z kości ogonowej na pośladek oraz na ręce - od ramienia do łokcia. A jak nabiorę odwagi to także na udzie biomechanikę ;)

      Usuń
    3. O, to widzę, że co do wzoru i po części miejsca, gust mamy podobny. :) Ja od początku planowałam na plecach: od łopatki, przez kręgosłup po lędźwie. Od niedawna zastanawiam się również nad jakimś motywem (po drugiej ciąży), który pomoże ukryć pociążowe rozstępy (niestety, nie udało się całkiem bez) i bliznę po cesarce. :)

      Usuń