piątek, 21 lutego 2014

DZIĘKUJĘ PRODUCENTOWI ZA: wafelki ryżowe

Wiele mam zaczyna podawanie już sześciomiesięcznym dzieciom wszelkiego rodzaju produktów, które maluch może schwycić w rączkę i uczyć się samodzielnego jedzenia. Moja mama na początku podawała nam skórkę od chleba, ale biorąc pod uwagę to, że w dzisiejszych czasach nawet skład zwykłego chleba dostępnego w markecie może przyprawić o ból głowy, wiele mam decyduje się na samodzielne przygotowanie dziecku przekąsek. Bardzo dobre są Zosieńkowe ciasteczka jabłkowo-owsiane (6+) Budującej Mamy, ja z kolei podawałam przepis na biszkopciki dla malucha, ale co można podać, kiedy nie ma się czasu na pieczenie a domowe zapasy "wyszły"?

źródło: http://akpolbaby.pl/118-zywnosc-dla-dzieci/producent-hipp
To mój absolutny faworyt, choć cena może niektórych odpychać, to jednak trzeba przyznać, że jest to produkt BIO, z unijnym certyfikatem, a jego skład jest przyjazny dla dziecka. Poza tym polując na promocje można je nabyć w cenie ok 3,50zł. Wafelki nie zawierają dodatku cukru a ich słodki smak wynika wyłącznie z dodatku przecieru jagodowego i soku jabłkowego. Rozmiar wafelków jest idealny dla niewielkiej dziecięcej rączki. Paczuszkę spokojnie można zabrać ze sobą w trasę lub na spacer.

źródło: http://hipp.pl/
W Polsce bez problemu dostępne są również wafelki ryżowe z sokiem jabłkowym, podobnie jak te jagodowe są produktem BIO, co potwierdza certyfikat unijny. Mojemu synkowi przypadły do gustu na równi z jagodowymi, a są alternatywą gdy jagody w ciągu dnia ma zaplanowane w deserku. Czekam tylko z niecierpliwością aż pojawią się u nas te z dynią i marchewką, które dostępne są w Niemczech, a u nas na razie tylko na Allegro, niestety w cenach niezbyt przyjaznych.

źródło: archiwum.allegro.pl
A co z przękąskowych "gotowców" Wy możecie polecić?

14 komentarzy:

  1. Ja osobiście uwielbiam te wafelki i sama potrafię zjeść całe opakowanie na raz:) Mój maluch jeszcze ich nie spożywa ale gdy zacznę mu rozszerzać dietę na pewno je wprowadzę:) Ostatnio kupiłam je za 3.49 w Lidlu na promocji:) Na razie nie mam rozeznania w przekąskowych gotowcach ponieważ Kuba to tylko na cycu na razie:) A więc czekam aż mamy starszych niemowlaczków przekażą mi tą wiedzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mnie też się zdarza podprowadzić synkowi parę sztuk i tylko resztki siły woli powstrzymują mnie od opróżnienia całego opakowania. ;D Ja ostatnio dorwałam w Lidlu - ostatnią paczkę po 3,49 (już pierwszego dnia w tej cenie się rozeszły), a dziadek chyba z 10 kupił w realu, bo też promocję mieli. :D

      Usuń
    2. Dobry zakup:) Moje ulubione jagodowe:)

      Usuń
    3. Ja tylko czekam aż pojawią się w Polsce te dyniowo-marchewkowe (mój smyk uwielbia dynię), bo cena ok 8zł + przesyłka na allegro jakoś tak nie zachęca.

      Usuń
    4. kurcze ja tak kocham dynię a tu nigdzie u mnie w sklepach się jej nie dorwie:) cena za taką paczuszkę aż nadto wygórowana, myślę, że można to innym przysmakiem zastepić nim pojawią się u nas w sklepach:)

      Usuń
    5. Bo dynia to w sklepach chyba tylko sezonowo przed Halloween, dlatego smyk musi się zadowolić tą HiPPowską w słoiczkach - z indykiem czy z ziemniaczkami. :)

      Usuń
  2. :) nie próbowałam jeszcze tego cuda. Na razie lecimy na chrupkach i "dorosłych waflach ryżowych", ale na jakąś okazję warto mieć taką alternatywę :) wkurza mnie to, że pomimo tego, że wszystko dla dzieci, to trzeba czytać te etykiety jak mole... A tu - proszę - na tacy podano produkt sprawdzony :) Lubię to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba, trzeba. Ale niektórych rzeczy nawet nie trzeba specjalnie czytać, żeby wiedzieć. Coś, co nazywa się "napój", może nie być wiele zdrowsze od np. coli, nawet jeśli opakowanie sugeruje produkt dla dzieci, ponieważ w przeciwieństwie do soków nie ma ostrych przepisów regulujących skład napoju. Nie wiem więc skąd taki bulwers, że NAPÓJ "Kubuś Play" zawiera syrop glukozowo-fruktozowy. Ma prawo go zawierać, czy to się komuś podoba, czy nie.

      Dlatego od napoju lepiej wybrać sok czy to świeży czy z soku zagęszczonego, bo ma duże obostrzenia odnośnie składu, cytując już choćby za wikipedią:
      "Do wszystkich soków zgodnie z przepisami krajowymi i unijnymi nie wolno dodawać konserwantów, barwników, słodzików i aromatów innych niż odzyskanych w procesie zagęszczania soków i przecierów. Nie wolno dodawać żadnych substancji poprawiających smak, barwę lub konsystencję soku. Barwa, smak i aromat soku musi pochodzić z owoców lub warzyw, z których sok został otrzymany. W przepisach restrykcyjnie określono ilość i rodzaj dozwolonych dodatków do soków; tj. witamin, soli mineralnych, kwasów spożywczych. Dozwolony jest dodatek cukru do soków, jednak jednoczesny jego dodatek z kwasem spożywczym jest zabroniony. Jeżeli dodatek cukru wynosi ponad 15 g/l (2 łyżeczki cukru na cały litr soku) to sok jest znakowany jako słodzony. Do soków warzywnych można dodawać sól, przyprawy i zioła oraz ich ekstrakty. Wszystkie bez wyjątku składniki i dodatki producent musi deklarować na opakowaniu w składzie soku w kolejności malejącego udziału."

      Drugim niezłym wyborem jest nektar, jak pisze wikipedia: "napój owocowy, przecierowy lub sokowy otrzymany ze świeżego lub utrwalonego metodami fizycznymi kremogenu lub zagęszczonego soku rozcieńczonego wodą z dodatkiem cukrów oraz kwasów spożywczych. Zgodnie z międzynarodowymi przepisami[potrzebne źródło] nektar nie może zawierać dodatków w postaci barwników, aromatów oraz substancji konserwujących. Maksymalny dodatek cukru lub miodu nie może przekraczać 20% wagowych produktu końcowego. Dopuszczalne jest też zastąpienie cukru lub miodu innymi substancjami słodzącymi.
      Minimalna zawartość soku w nektarze jest ściśle określona przepisami i wynosi:
      - 50% dla jabłek, gruszek, pomarańczy, brzoskwiń oraz ananasów,
      - 40% dla jeżyn, malin, truskawek, czereśni, moreli,
      - 35% dla wiśni,
      - 30% dla śliwek, agrestu oraz żurawin,
      - 25% dla porzeczki (czarna, czerwona, biała), cytryny, bananów, granatów, mango, papai, guawy."

      Cytuję, bo informacje miałam wcześniej z różnych źródeł, ale zbieżne, więc potwierdzone, dlatego napoje owocowe kupuję niemal tak rzadko jak te gazowane, nie powiem, że wcale, bo czasem po prostu człowiek ma na taki nastrój, ale dziecku długo napoju nie podam. :)

      Usuń
    2. wiem wiem... Już w ciąży się wyszkoliłam :) to ważne, żeby o tym mówić jak najwięcej. A dzisiaj złapałam ostatnie dwa paczuszki wafelków (po jednym ze smaków). Zośka dziabnęła jabłkowego z pół, ale dziamdziała i dziamdziała :D a to mnie zdziwiło, bo chrupki pochłania :D

      Usuń
    3. Mój się potrafi z jednym dobre 10-15 minut zmagać, bo to jednak trochę jego wysiłku wymaga, z biszkopcikami idzie mu znacznie łatwiej, bo w moment od śliny rozmakają, a tej ma przecież dużo przy ząbkowaniu. ;D

      Usuń
  3. Fifi ich nie lubi .. krzywi się i wypluwa :D wszystkie musiałam ja zjeść ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po emotkach wcale nie było Ci z tego powodu smutno. :D A co jemu podeszło?

      Mój syn, to na początku krzywił się do wszystkiego, co wymagało pogryzienia, nie ważne czy to maleńki kawałeczek marchewki w obiadku czy wafelek.:P

      Usuń
    2. Filip to pochłania nałogowo chrupki kukurydziane :D

      a co do pytania. To jest niestety bardzo zainteresowany szufladami .. na szczescie mamy mało takich szuflad i szafek,m żeby mógł grzebać :D ale za to kwiatka lubi urywać :D

      Usuń
    3. Przynajmniej tylko urywa - gdy byłam dzieckiem to razem z bratem przesadziliśmy mamie część kwiatków na podłogę, żeby wypróbować koparkę, którą dostał na urodziny. ;D

      Usuń