sobota, 8 lutego 2014

DBAMY O DZIECIĘCE ZĄBKI

Każde dziecko rozwija się swoim własnym tempem, jednakże pewne umiejętności, jak obracanie się, siadanie, pełzanie, raczkowanie czy chodzenie maja dość jasno zarysowane ramy, w jakich maluszek powinien je opanować - wiemy kiedy jest szansa, że zacznie, a kiedy brak jakiejś umiejętności powinien nas zaniepokoić. Z ząbkami jest zupełnie inaczej, są dzieci, które rodzą się z pierwszym ząbkiem i roczniaki, które nie mogą poszczycić się nawet jednym mleczakiem.
  
źródło: http://www.dziecko.niania.pl/niemowle/artykul,6678.html
Z chwilą, kiedy mleczaki już się pojawią, warto zacząć dbać o ich higienę, szczególnie wtedy, gdy nasze dziecko dostaje słodkie kaszki, które oblepiają ząbek/ząbki i mogą być przyczyną próchnicy, ale również w celu "zakodowania" u dziecka dbania o higienę jamy ustnej w przyszłości.

U mojego synka pierwszy ząbek pojawił się gdy miał pół roku, obecnie (w dziewiątym miesiącu) ma już 7 ząbków, a ósmy pojawi się lada dzień. W tym czasie zdążył już zaliczyć wizytę u pedodonty (pani stomatolog dziecięca), gdyż jego mamusia wpadła w panikę widząc sine dziąsełko. Okazało się, że nie ma się czym denerwować, bo nie jest to rzadkie zjawisko - czasem ząbek wychodząc trafia na naczynie krwionośne, w wyniku czego może pojawić się zasinienie. Piszę o tym, bo może komuś też się przytrafi. I tak zasinienie zniknęło gdy pojawił się ząbek, a ja na tej wizycie dowiedziałam się więcej o dbaniu o ząbki maluszka.

1. Szczoteczka
Kojarzycie te silikonowe szczoteczki, które zakłada się na palec, żeby umyć dziecku ząbki? Macie? Też miałam i już zmieniłam. Producenci twierdzą swoje, ale Pani pedodontka dobitnie mi wyjaśniła, że tego typu szczoteczki sprawdzają się tylko gdy ząbek jest ledwie widoczny i to głównie jako narzędzie do masowania dziąseł dziecka, a nie do czyszczenia zębów. W celu właściwej higieny jamy ustnej najlepiej kupić małą dziecięcą szczoteczkę z miękkim włosiem - taką do samodzielnego mycia, tyle że na początku to my ją będziemy obsługiwać. Nie mówię, żeby od razu te silikonowe wyrzucić, bo jako masażer do żelu na ząbkowanie sprawdzają się super. 

2. Pasta
Nasz maluch nie ma odruchu wypluwania, dlatego bardzo ważny jest zakup właściwej pasty do zębów - takiej dla niemowląt (określenie "dla dzieci" bywa zbyt ogólne). Pasta taka musi mieć neutralne pH i będzie zawierać żel krzemowy odpowiedzialny za łagodne czyszczenie zębów. Może zawierać ksylitol, ale substancjami bezwzględnie zabronionymi są: fluor, SLS (laurylosiarczan sodu, Sodium lauryl sulfate), dwutlenek tytanu, parabeny, mentol, sacharyna, substancje barwiące i konserwujące. Najlepiej po taki zakup udać się do apteki.

3. Dobre nawyki
Bakterie odpowiedzialne za próchnicę znajdują się w naszej jamie ustnej nawet jeśli zęby mamy wyleczone, dlatego powinno się unikać brania do ust należącej do dziecka łyżeczki, smoczka butelki, czy uspakajającego.
Należy pamiętać o właściwej higienie jamy ustnej maluszka i dawać mu też własny przykład. Nie zapominajmy też o regularnych przeglądach stomatologicznych (tak - od pierwszych ząbków, a nie dopiero od wieku przedszkolnego). Warto wybrać sprawdzonego pedodontę o dobrej opinii, z właściwym podejściem do dzieci, by dziecko od pierwszej wizyty nie nabawiło się panicznego lęku przed dentystą.

To trzy najistotniejsze kwestie w higienie jamy ustnej u maluszków. Mam nadzieję, że się przydadzą, zwłaszcza, że sama pewnie nadal używałabym tej silikonowej szczoteczki do mycia ząbków synka, gdyby mnie pani stomatolog nie uświadomiła, że to niewłaściwe.

18 komentarzy:

  1. Super, że napisałaś o tych silikonowych szczoteczkach, bo to temat, który już już za chwilę, będzie nas obowiązywał :D Zosia ma pół zęba i na razie używamy tej paluchowej szczoteczki. Przy poprzedniej wizycie u dentystki (naszej), oczywiście Zosia była obecna i szczoteczka włosiasta już na nią czeka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już pierwszy widać, to zaraz będą kolejne. A jak potem wesoło z karmieniem. ;D Synek co prawda już mnie nie gryzie przy jedzeniu, ale potrafi dla żartu udziabać jak już się naje - a ma czym, po czym śmieje się jak mi się zdarzy krzyknąć z bólu. I tego go oduczyć nie umiem.

      Usuń
  2. no, to mam nadzieję, że polecą szybciej... Dzisiaj mnie tak ugryzła, że szok - ale spróbuję ją wychować w tej kwestii... musimy wrócić do karmienia tylko na zasypianie, bo na śpiocha nie gryzie, Już jednym w połowie wyrżniętym potrafi tyle bólu sprawić, że nie chcę myśleć, jak to będzie, kiedy będzie miała zestaw :/ (PS. ostatnio przypomniała mi się gadka o ciągle zmieniającym się rozmiarze piersi - znów mam nadprodukcję spowodowaną zeszłotygodniowym wyżynaniem zęba i chęcią wiszenia na cycu co chwila, zamiast zwykłego jedzenia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja konsekwentnie zabierałam pierś jak gryzł, tak na pół minutki, mówiąc przy tym "nie". Po jakimś czasie zrozumiał, że o gryzienie chodzi - może i Tobie pomoże. :) Problem pojawia się gdy dziecko ugryzie i nie chce puścić, bo wtedy ciężko zabrać.

      Ja przez ten zmieniający się rozmiar zaczęłam rozumieć czemu wszystkie staniki do karmienia mają elastyczne miseczki. A nadprodukcja Ci się może przydać jak Zosi będą kolejne ząbki szły, bo jak mawiała moja położna - większość niemowlęcych problemów rozwiązuje mamusina pierś. ;D

      Usuń
    2. Będę próbować... Ja próbowałam z tymi do karmienia i zrezygnowałam, przeszłam na zwykłe, ale wygodne - znów kłania się rozmiar :P

      Usuń
    3. U mnie niewiele brakło, żebym zrezygnowała, bo miałam takie zwykłe białe z Canpolu, może i niezłe do spania, ale w kategorii "antyseksy" plasujące się w czołówce. Czyłam się w nich nieatrakcyjna. Nie zrezygnowałam z bielizny dla mam, bo na intymnej znalazłam wygodne i całkiem sexy biustonosze dla karmicielek, a i mąż nie narzeka, bo dostęp wygodniejszy. :P

      Usuń
    4. Ja znalazłam bardzo ładny, bawełniany, ale fiszbiny kończyły mi się na plecach, po tym stwierdziłam, że odpadam z zawodów i przerzuciłam się na standardowe z Ava - ja kupuje w Factory Outlet (cena około 70 zł, więc bardzo dobra, niech się niszczą ;P). Dostęp nie jest najgorszy, ze spokojem wyciągam z całej miseczki ;) a wyglądam normalnie ;)

      Usuń
    5. Ja nie lubię strasznie biustonoszy z fiszbinami, bo mi po góra dwóch miesiącach (w tych droższych, bo w tych tańszych to i wcześniej) wychodziły na zewnątrz - albo między piersiami, albo pod pachami. A to metalowe dziadostwo jak już raz wyjdzie, to już żadna siła nie zatrzyma tego w środku. No ale na mnie też łatwiej coś utrafić, bo mam miseczkę D.
      Najważniejsze, żeby był wygodny i żeby dało się karmić, ja w swoich zwykłych próbowałam i nie dałam rady, bo karmię głównie na leżąco, a wtedy mi ta górna, nieużywana pierś zawsze uciekała z biustonosza. ;D

      Usuń
    6. Ja nie znalazłam jeszcze dobrego biustonosza bez fiszbin :) - a tą górną pierś jakoś trzymam w ryzach, choć czasem próbuje uciec :P a swoich sprzed porodu nosić nie mogę, bo są za małe o jakiś rozmiar :)

      Usuń
    7. No ale też mamy różne rozmiary, więc się nie dziwię, że Tobie potrzebne z fiszbinami. BTW. Ostatnio tą bieliznę AVA oglądałam, to nawet całkiem ładna - w końcu zaczynają o biuściastych myśleć. Jak sobie przypomnę, jak przyjaciółka kiedyś narzekała...

      Usuń
  3. Ząbki to u nas temat rzeka. Jak ich nie ma, to długo, a jak wychodzą, to po 6 na raz :) Bardzo cenne rady dla początkujących mam. Sama mając pierwsze dziecko nie bardzo wiedziałam jak temat ząbkowy ugryźć. Teraz to już ze mnie stary wyjadacz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja się zapytam starego wyjadacza o radę na przyszłość: w jakim wieku (albo na jakim etapie ich umiejętności) uczyłaś dzieci samodzielnie myć ząbki? Czy może jeszcze z tym czekasz i troszkę im pomagasz?

      Usuń
    2. a ja się tu wtrącę - moja siostra swoją córę od pierwszych ząbków uczyła ;) jak już mała była na tyle rozgarnięta, żeby szczoteczki do gardła nie wepchnąć, i jako roczna dziewuszka już szorowała, a jako 2 latka to już pamiętam pięknie wypluwała pastę i uwielbiała zabawę w mycie ząbków - trzeba było przed nią chować dorosłe szczoteczki :) . Wczoraj kupiłam zestaw w rossmannie w zawrotnej cenie 8,99 - 3 szczoteczki z instrukcją, od gumowej twardej, przez taką w gumowymi "włoskami" i zwykła włosiasta. Już wczoraj Zofia samodzielnie cyckała gumowca :)

      Usuń
    3. Mój synek też, jak to nazwałaś, cycka sam szczoteczkę, ale oprócz tego myję mu ząbki, bo trochę ich ma. Niestety - u mnie rodzinnie zęby dość podatne na próchnicę, mimo bardzo starannej higieny, więc myję mu oprócz tego sama, żeby to było zrobione dokładnie.

      Usuń
    4. Zosi Tato nie ma ani jednej dziury i ani jednej plomby - mam nadzieję, że córa po nim to odziedziczy :D

      Usuń
    5. Zazdroszczę Tacie Zosi. :D Dobrze, że znaleźliśmy fajnego dentystę, który podchodzi do nas jak do dzieci, bo mimo tego, że teraz wszechobecne znieczulenia (nawet dla ciężarnych i karmiących), to i tak się stomatologów boję, nawet jak idę na zwykły przegląd.

      Usuń
    6. Ja jako dziecko miałam próchnicę, i trafiłam do genialnej Pani stomatolog. Chodzę do niej od 4 roku życia. Całą ciążę, i teraz, pomimo tego, że mam do niej 70 km :P Taka już jestem, jak się do lekarza przyzwyczaję, to ciężko mi zmienić.

      Usuń
    7. Mnie pierwsza dentystka strasznie zraziła, kolejna nie była lepsza, stąd zmiany, aż znalazłam idealną dla siebie, męża i synka. :)

      Usuń