poniedziałek, 13 stycznia 2014

O BIEGANIU Z DZIECKIEM SŁÓW KILKA

W trakcie mojego macierzyństwa już kilkakrotnie spotkałam się z negatywnym nastawieniem do mojej aktywności sportowej i nie miało ono nic wspólnego z tym, że zaczęłam powoli wracać do biegania już 3 miesiące po cesarce (szybko, ale też aktywna byłam przed ciążą i w ciąży). Jakich argumentów używają ludzie będący anty?

1. "Pilnujesz regularności swoich treningów i nie odpuszczasz żadnego przewidzianego w planie jakby to było ważne! Przecież są istotniejsze sprawy, zwłaszcza w okresie przedświątecznym i w święta, a ty układasz dzień tak, żeby móc się trzymać swojego planu treningowego!"
Tak, jest to dla mnie ważne, zaraz po dziecku i najbliższych, na równi z innymi sprawami, a nie ma się co oszukiwać - nieregularne ćwiczenia większego efektu nie przyniosą. Czy bycie aktywną sportowo mamą jest czymś złym, skoro nikt na tym nie cierpi? Czyż nie każda mama i tak, o ile warunki pogodowe tego nie umożliwiają (np. Xavier), zabiera swoje dziecko codziennie na spacer? Czasem dwa razy dziennie? Czy Wy rezygnujecie z tych spacerów "bo święta idą"? Nie znam mamy, która rezygnuje ze spaceru z powodu świąt, ja sama też wychodzę z synkiem, a skoro i tak wychodzę, to czemu z nim nie pobiegać?

2. "Jak można brać takiego malucha na tak długi spacer, przecież on się męczy!"
W takich chwilach naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy ludzie nie biorą tej kupy futra, która biegnie obok mnie przypięta smyczą do pasa, za moje dziecko zamiast psa. Przecież dla malucha, który siedzi/leży w wózku, nie ma znaczenia, czy pójdę z nim biegać i w nieco ponad godzinę przemierzymy 10km, czy spacerując w tym samym czasie przemierzymy 4km. Dla mnie ma.
 

3. "Jesteś matką, to przecież już nie wypada..." 
Aha, rozumiem, macierzyństwo wyklucza sport, zwłaszcza bieganie, a od tej pory powinnam zdobywać "medale" w prasowaniu na czas, gotowaniu synchronicznym i praniu wyczynowym? Dziękuję, pobiegam.
 

4. "Dobrze ci radzę - weź najpierw schudnij nim się za bieganie weźmiesz, bo się nie polansujesz." 
Mój absolutny hit, zasłyszany pierwszego dnia biegania, a więc jeszcze z po-ciążowym balastem, od obcej osoby - młodej dziewczyny. Jasne, księżniczko, bo ja biegam tylko po to, żeby być "trendy", stosując plan treningowy "na Magdę M", a nie właśnie po to, żeby schudnąć...

Mamusie - bieganie jest fajne, nawet jeśli to tylko trucht. Nawet jeśli początkowo uda Wam się biec nie dłużej niż 5 minut, to nie poddawajcie się, bo wiele osób (w tym i ja), zanim zaczęło biegać dłużej, takie miało początki - przeplatanie biegu marszem, wiele planów treningowych na tym polega. Nie poddawajcie się, jeśli ktoś Was krytykuje - prawdopodobnie wstyd mu, że ma czas, a nie robi nic, by zadbać o swoją formę (i zdrowie). Jeśli chcecie wrócić do formy, bieganie jest najłatwiejszą do połączenia z opieką nad dzieckiem opcją, właśnie ze względu na to, że na dwór i tak z maluchem wychodzimy, a są wózki również wózki dostosowane do bliźniaków, lub dwójki dzieci w różnym wieku. Minus: niestety przy większej liczbie dzieci chyba nie ma rozwiązania (nie szukałam), ale myślę, że z tyloma, to mama ma dość aktywności.

Niebawem zamieszczę posty o tym jak wybrać właściwy wózek do biegania z dzieckiem i plan treningowy dla początkującego,  czyli idealny dla mamy, która po ciąży (a zwłaszcza długiej przerwie w aktywności po cesarce) chciałaby zacząć biegać.



POWIĄZANE POSTY:
- JAK WYBRAĆ WÓZEK DO BIEGANIA Z DZIECKIEM  
- A PO TRENINGU... - izotonik domowej roboty 
- JEDZIEMY NA ZAWODY! - ten pierwszy raz na starcie

1 komentarz:

  1. Lubię to i popieram ideę - a bieganie daje takiego kopa, że chce się wracać dnia następnego :)

    OdpowiedzUsuń