poniedziałek, 13 stycznia 2014

MOTYWATORKA: MARIA KANG ...czyli od czego zależy czas powrotu do formy

Maria Kang doczekała się w końcu wzmianki o sobie w Polsce, choć miałam okazję czytać o niej już wcześniej. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób patrząc na nią może jej zarzucić, że pewnie nie spędza czasu z dziećmi, tylko długie godziny na siłowni, sama Maria zapewnia, że tak nie jest, że z pomocy opiekunki korzysta rzadko, a sama zajmuje się dziećmi.

Maria Kang (fot. Mike Byerly)
Gdzie leży prawda? Ciężko było mi stwierdzić, zwłaszcza o osobie zza oceanu, choć biorąc pod uwagę popularność, jaką zaczyna tam zdobywać, zarówno wśród zwolenników, jak i przeciwników, uznałam że jeśli jest to wielka mistyfikacja, to media w końcu ją opiszą. Tymczasem patrząc na jej zdjęcia, czytając artykuły o niej i przez nią napisane pomyślałam, że jak ona może, to ja - mimo przekroczenia trzydziestki - też. I może nie w tym samym czasie co jej, ale uda mi się odzyskać figurę sprzed ciąży.

Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko ilość dzieci, ich temperamenty, ilość czasu wolnego, jaki nam pozostawiają, czy to jak wielkiej od nas aktywności wymagają, mają wpływ na okres, jaki zajmie nam powrót do formy. Kobieta, kobiecie nie równa, pod wieloma względami:
 
1. Prowadzimy różną aktywność fizyczną.
Ta kwestia ma wielkie znaczenie. Kobiety prowadzące aktywny tryb życia przed ciążą, które utrzymały go (w sposób właściwy dla swojego stanu) będąc w ciąży, znacznie łatwiej wrócą do formy po porodzie niż kobiety nie należące do mało aktywnych, a już w szczególności niż te, które całą ciążę zarzuciły aktywność i w dodatku podjadały.
 
2. Mamy różne geny.
Niektóre kobiety wracają do wyglądu sprzed ciąży po okresie połogu, bez ćwiczeń, diet i wyrzeczeń, niektóre tylko z niewielkim ich wsparciem. Szczęściary - takie geny - tyle wygrać.
 
3. Stosowałyśmy różne sposoby odżywiania.
Nie każda z nas odżywiała się właściwie przed ciążą. Wiele kobiet ma na sumieniu nie jedzenie śniadań lub kawę na śniadanie, czy niejedzenie pół dnia a nadrabianie przez drugie pół, podjadanie niekoniecznie zdrowych rzeczy, nieumiejętność pilnowania pięciu regularnych posiłków. Niektóre z nas poprawiły się w ciąży, a niektórym tylko się pogorszyło, bo doszło dzienne i nocne podjadanie, zachcianki nie zawsze zdrowe, czy problemy z jedzeniem przez dolegliwości ciążowe. Z kolei po ciąży zmorą wielu kobiet jest brak czasu na jedzenie o właściwych porach, właściwych posiłków. Bywa, ale to wszystko to ma wpływ i na naszą figurę i na kondycję skóry, włosów, paznokci, a jeśli do tego karmimy dziecko, które jak z nas wyciągało potrzebne dla siebie substancje w ciąży, tak teraz wyciąga je z mlekiem, to jest to tym istotniejsze.

4. Jesteśmy w różnym wieku.
Nie ma się co oszukiwać, peselu się nie zmieni żadną operacją plastyczną i im starsze jesteśmy, tym więcej zaangażowania od nas wymaga utrzymanie zgrabnej figury, jeśli nie jest nam ofiarowana wraz z genami. Trzydziestoparolatce przyjdzie to z większą trudnością niż dwudziestolatce, a czterdziestolatce jeszcze trudniej - takie życie.
 
5. Rodziłyśmy różnymi sposobami.
Jedne z nas rodziły siłami natury i te z reguły dochodzą do siebie znacznie szybciej po porodzie, a w dodatku mogą zacząć ćwiczenia już po okresie połogu. Innych poród odbył się przez cesarkę, a to znacznie odsuwa początek rozpoczęcia ćwiczeń.

Podsumowując - od powrotu do formy dzieli Was zaledwie kilka kroków:
1. Uwierz, że można.
2. Zacznij działać w kierunku powrotu do formy, stosownie do tego, co wolno w danym okresie od porodu (dieta i pielęgnacja ciała, spacery z dzieckiem, a po właściwym czasie - ćwiczenia).
3. Rób to w swoim własnym tempie, nie ścigaj się z innymi, nie porównuj, bo każda z nas jest całkiem inna.

4 komentarze:

  1. Hmm ja chcę się dowiedzieć tylko jednego- jak to zrobiła że nie ma rozstępów? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genetyka. Miałam na poporodowej taką babeczkę, też ani jednego rozstępu - u niej norma w rodzinie. U mnie, niestety, nie. :C Jestę tygrysę. ;D

      Usuń
    2. Ależ ma, pisze o tym na swoim blogu, tylko mocno zbladły a dodatkowo stosuje kremy, które je maskują:)

      Usuń
    3. A widzisz, to mi ta informacja gdzieś uciekła. Ja niestety z moimi ciągle walczę, ponoć najwięcej można zdziałać póki są fioletowo-różowe, a jak się już zabliźnią, to zostaje chyba tylko kosmetyka i chirurgia estetyczna.

      Usuń