niedziela, 19 stycznia 2014

DZIECKO I PIES POD JEDNYM DACHEM

Ilu rodziców posiadających czworonożnego najlepszego przyjaciela człowieka (i nie mam na myśli łóżka), na przekazanie rodzinie lub znajomym radosnej nowiny o spodziewanym przyjściu na świat potomka, usłyszało od przynajmniej jednej osoby dobre rady, że powinni poszukać nowego domu dla psa, bo może z różnych powodów zrobić dziecku krzywdę? Owszem, nie twierdzę, że nawet przy najłagodniejszym psie nie ma żadnego ryzyka, ale człowiek ma możliwość jego zredukowania, tak jak może ograniczyć zagrożenia czyhające na malca w domu, kupując wszelkiej maści zabezpieczenia.
 
Pies w wielu aspektach przypomina dziecko, które trzeba przygotować do pojawienia się młodszego rodzeństwa, żeby zrozumiało, dlaczego "nowemu" będzie poświęcane nieco więcej uwagi (choćby ze względu na niesamodzielność niemowlęcia). Wyjątkiem mogą być suki, które się nigdy nie oszczeniły, bo mogą same z siebie wykazywać instynkty macierzyńskie w stosunku do najsłabszego w "stadzie".

Poniżej postaram się zaprezentować kolejne etapy przystosowywania psa do zmiany w ilości i hierarchii domowników, które w zdecydowanej większości przypadków chronią przed koniecznością szukania czworonożnemu przyjacielowi nowego miejsca zamieszkania.


1. PRZED NARODZINAMI DZIECKA

1.1. Pokój/kącik dziecięcy jako nowy element znanego krajobrazu
Nie trzeba urządzać go od razu, gdy tylko zobaczymy upragnione dwie kreseczki na teście, ale dobrze by było zrobić to na tyle wcześnie, by nasza psina miała czas i szansę oswoić się z jego widokiem. Można też układać czasem (nie na stałe) coś w łóżeczku: zwiniętą kołderkę lub jeśli mamy - lalkę niemowlaka, żeby "cosia" w łóżeczku pies również traktował w sposób naturalny.

1.2. Zabawki
Od czasu do czasu można zostawić gdzieś na widoku, ale poza jego zasięgiem, jakąś z zabawek kupionych dla dziecka, żeby miał szansę załapać, że nie wszystkie piszczące "cosie" są zabawkami dla niego i dzieli z kimś terytorium, które do tej pory było tylko jego.


2. PO NARODZINACH DZIECKA

2.1. Mama z dzieckiem w szpitalu
Coraz więcej szpitali dysponuje ubrankami dla noworodków na okres pobytu w szpitalu, czy pieluchami tetrowymi/flanelowymi. Ponieważ są one czyste, świeże i niebrzydkie wiele mam z nich korzysta. Jeśli jednak ma się w domu czworonoga warto korzystać ze swoich ubranek, pieluch, rożków, otulaczy, które przez okres naszego pobytu tam, odwiedzająca nas osoba może zabierać do domu i podrzucić w łóżeczku, a potem w innych częściach domu, żeby zwierzę mogło się przyzwyczaić do nowego zapachu. Biorąc pod uwagę fakt, że wiele szpitali odradza mycie noworodka w pierwszych dniach, aby maź płodowa się wchłonęła, zapach ten będzie intensywniejszy i słabo zaburzony przez kosmetyki.

2.2. Powrót ze szpitala
Gdy nadejdzie w końcu ta chwila, by wrócić z potomkiem do domu, gdzie oczekuje zapewne stęskniony czworonóg, dobrze jest by jedna osoba wyprowadziła psa z domu, na czas wnoszenia tam malucha (oczywiście unikając spotkania z nim). Kiedy pies wróci, zauważy w końcu nowego mieszkańca, ale o znanym mu zapachu, który tak po prostu sobie jest w domu, w sumie, może już wcześniej był, skoro pachniał. ;)


3. WSPÓLNE MIESZKANIE

3.1. Pies zainteresowany dzieckiem
Zależnie od psa przyjdzie moment, w którym przejawi zainteresowanie nowym lokatorem, w końcu to małe nie tylko pachnie, ale się rusza, wydaje dźwięki, no i właściciele wyraźnie są nim zainteresowani. Cóż - niech ma szansę obwąchać, czy nawet polizać, oczywiście pod czujnym okiem rodziców. To jeszcze ten okres, gdy dziecko trzeba chronić przed psem, ale bez przesady, bo ograniczenie futrzakowi dostępu do dziecka podsyci jego ciekawość i chęć zabawy z nowym "interaktywnym cosiem".

3.2. Hierarchia
Pies traktuje rodzinę właścicieli jak stado. Najprostszym sposobem pokazania czworonożnemu przyjacielowi jego pozycji jest powrót do domu ze spaceru, czy wyjście z domu na spacer, przekraczając próg zgodnie z hierarchią domowników. Nie ma tu znaczenia czy pierwsza będzie mama, czy tata, bo w końcu to nie ustalanie dla nich "kto rządzi w domu". ;D Jeśli przed psem będzie tego dokonywać rodzic z dzieckiem, pies w końcu powinien zrozumieć, że jest ono w hierarchii domowej wyżej od niego.

3.3 Jak najmniej zmian
Dobrze jest, by pies nie odebrał dziecka, jako przyczynę odsunięcia go na bok, bo to podsyci jego zazdrość. Jeśli więc się łasi z potrzebą pieszczot i zwykle je wtedy otrzymywał, to nawet gdy zajmujemy się dzieckiem, jeśli pogłaskanie go jest w danym momencie wykonalne, warto poświęcić na to choć kilkanaście sekund. Jeśli nie jest możliwe, np. przewijamy dziecko, to warto ten moment znaleźć, jak już się daną czynność skończy.

3.4. Dziecko zainteresowane psem
Nieco później niż w przypadku czworonoga przyjdzie zainteresowanie psem u dziecka i wtedy zaczyna się już okres, gdy to psa trzeba chronić przed naszym brzdącem. Maluch nie jest jeszcze w pełni zręczny, ani też nie jest świadom możliwych konsekwencji swoich zachowań. Włożenie palca do psiego oka czy niechcący, czy z ciekawości, czy z innego powodu, podobnie jak ciągnięcie za ucho niekoniecznie się musi psu podobać. Z reguły pies daje około 20 różnych sygnałów zanim zareaguje nerwowo, jednak ponieważ w przeciwieństwie do innego "szczekacza", człowiek ich nie zauważa, pies w końcu skraca je do warczenia i ugryzienia. Dlatego tak ważne jest by mieć na oku malucha, żeby nie męczył zwierzęcia i nie doprowadził do jego skrajnej reakcji, ale też nie należy go izolować od futrzaka, gdyż tym bardziej będzie go przyciągał jak magnes, gdy tylko spuścimy ich choć na sekundę z oczu.

3.5. "Co Twoje to i moje"
Z chwilą gdy dziecko zaczyna bawić się na podłodze, a potem zaczyna raczkować, coraz więcej zabawek malucha znajdzie się w zasięgu psa, a psich w zasięgu naszego brzdąca. Może nie każdy rodzic, który ma psa, wyparza od razu zabawkę, którą pies ugryzł czy polizał, czy nie dopuszcza dziecka do zabawki porzuconej przez psa, tu jest podejście indywidualne, więc się nie wypowiadam. Warto jednak panować nad tym, czy zwierzęciu nie udało się uszkodzić jakiejś zabawki, żeby dziecko biorące wszystko do buzi nie zakrztusiło się jakimiś jej elementami.

3.5. "Jem już z miski... te na ziemi też moje?
O ile nawet sporo psiarzy nie mających dzieci niezjedzony przez psa posiłek chowają i podają dopiero w porze kolejnego (bądź po kolejnym spacerze, jeśli pies je tylko raz dziennie), o tyle rodzice nie mający tego nawyku powinni go sobie wyrobić, zwłaszcza gdy maluch umie przemieszczać się samodzielnie - psia karma nie jest najlepsza dla brzuszka naszego malucha i jego dopiero rozwijającego się układu pokarmowego. Drugą ważną kwestią jest woda - należy dbać o to, by była świeża i jeśli pies jej nie wypije, wymieniać ją co jakiś czas, poprzedzając to opłukaniem miski.


To chyba wszystkie najważniejsze kwestie, mam nadzieję, że się przydadzą, tym, którzy obawiają się pierwszego kontaktu psa z maluchem. Jeśli coś mi się przypomni w tym temacie, to będę aktualizować wpis, żeby wszystko było w jednym miejscu, a wygodnie będzie do niego powracać przez stronę polecanych postów.

8 komentarzy:

  1. przydatny wpis. Dom z psem i dzieckiem na początku jest wyzwaniem:) ale dla mnie tam gdzie jest pies i dziecko jest dodatkowa energia:) pozdrawiam:)

    http://www.alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pozytywnej energii nigdy za mało. ;)

      Usuń
  2. :) Bardzo dobry wpis, nie wiedziałam, że tyle jest sposobów na pomoc zwierzakowi, sami nie mamy jeszcze zwierzęcia, i nie wiem, kiedy się zdecydujemy na takiego przyjaciela, bo to jeszcze obowiązek... Podziwiam wszystkich, którzy dają sobie z tym wszystkim radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak trudno - pies jest jak takie dziecko, które nigdy nie dorasta, tylko z wiekiem czasem energii mu brak. Mojemu do tego daleko, potrafi z mężem przebiec 20km (tzn. pies na pewno więcej, bo biega luzem), potem ze mną i maluchem kolejne 10km, a i tak wystarczy mu spotkać psiego kumpla do zabawy i jest istne szaleństwo. ;D A zazdrosny o synka jest jak kilkulatek o młodszego brata - wystarczy, że maluch "zwolni" kolana taty i zostanie "przesadzony" na moje, a już psisko się ładuje na kolana mojego ślubnego - widok przekomiczny. ;D

      Usuń
  3. My mamy kotka i też kiedyś pisałam o dylematach z tym związanych :) Ale Twoje ujęcie tematu jest naprawdę kompleksowe. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A co do kotków, to z tego co widzę po pupilkach znajomych, to koty to wielcy indywidualiści i ciężej ich pewnych rzeczy nauczyć (lub oduczyć) niż psa, nie dlatego, że są głupsze, tylko dlatego, że lubią robić po swojemu. Ale z kolei nie przejawiają jakiegoś szczególnie dużego zainteresowania dzieckiem (czego nie można powiedzieć w drugą stronę). Twój też tak ma? :)

      Usuń
  4. hmm a jeśli Bob wypija mleko po Olku to Olek może dojeść karmę po Bobie? oczywiście żartuję. U nas właśnie zaczął się etap 4 "dziecko zainteresowane psem" ale mamy labradora i Młody moze sobie pozwolić na wszystko. Boję się tylko, że jak tak swobodnie będzie podchodził do Boba, to kiedyś podejdzie do mniej tolerancyjnego psa i skończy się hapsnięciem w rączkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, labka chyba ciężko wyprowadzić z równowagi, ale fakt, że na obce psy trzeba uważać. Ja nie lubię jak do mojego jacyś rodzice wysyłają swoje dziecko z tekstem "idź sobie pogłaszcz pieska". Mój co prawda jest wieczny dzieciak i pierwszy do zabawy, więc boje się przede wszystkim, że brzdąca wybrudzi, ku niezadowoleniu jego matki, ale jest dla mnie brakiem wyobraźni wysłanie dziecka do obcego psa, bez spytania właściciela, czy można (czy krzywdy nie zrobi).

      Usuń